"Biegaj dużo, codziennie, mało pij i nie
obżeraj się jak świnia" - to to zdanie, które wypowiedział Ernst van
Aaken, niemiecki lekarz sportowy i trener rekordzisty świata na 5000m,
podsumowując swoją opinię na temat treningu biegowego. Chociaż
największe sukcesy trenerskie odnosił w latach 50-70 XX wieku, jego
metoda treningowa, z niewielkimi zmianami, przetrwała do dzisiaj. W
czasach, kiedy zawodników i trenerów na całym świecie opanowała moda na
bieganie interwałów - coraz więcej, coraz szybciej, na coraz krótszych
przerwach, z pominięciem innych metod treningu, van Aaken mówił głośno,
że podstawą treningu jest duża, a nawet bardzo duża ilość kilometrów
bieganych spokojnie - czyli to, co dzisiaj nazywamy bazą tlenową.
Aaken
był przekonany, że podstawą wszelkich wyników w biegach długich jest
LSD. Nie, nie chodzi o narkotyk! Skrót oznacza Long Slow Distance -
czyli długie, powolne rozbiegania, które mają pomóc w budowaniu
zdolności tlenowych, kształtowaniu ekonomii biegu oraz zmniejszaniu masy
ciała. Poznajecie tę zasadę? Tak, ona do dzisiaj jest podstawą treningu
na dłuższych dystansach. Nie zawsze tak jednak było. Dopiero van Aaken
sformułował kilka podstawowych zasad treningu biegowego, które do
dzisiaj wyglądają podobnie:
1. Biegaj codziennie (ale gdy potrzebujesz przerwy - odpocznij 1-2 dni)
2. Biegaj dużo - od 10 do 80km.
3. Biegaj ostrożnie (większość przy tętnie do 130 uderzeń serca na minutę)
4. Regularnie biegaj szybsze odcinki, ale na pełnym wypoczynku,
5.
Proporcja treningu - od 20:1 do 40:1. Czyli na każdy 1km interwałów lub
tempa powinno przypadać 20 do 40 kilometrów spokojnego biegania.
Jego
najsłynniejszym zawodnikiem był Harald Norpoth, rekordzista świata na
2000m - 4.57,8 (do dzisiaj szybciej niż rekord Polski) , rekordzista
Europy na 3000m i 5000m. Na tym drugim dystansie jego najlepszy czas to
13:20,49 - blisko 40 sekund szybciej niż najszybsi obecnie Polacy!
Wszystko to uzyskane w czasach, kiedy nie było "zająców", biegano na
żużlu, a ważniejsze od rekordów było zwycięstwo. Harald Norpoth wystąpił
w dwóch finałach olimpijskich w biegu na 5000m - był drugi w 1964 roku w
Tokio oraz szósty w Monachium w 1972. Z roczną przerwą był przez 10 lat
w szóstce najlepszych zawodników na świecie na dystansie 5000m - od
1964 do 1973. Miał przy tym niezły rekord życiowy na dystansie 1500m -
3:37,8. Drugi znany zawodnik van Aakena to Manfred Steffny, który w 1972
roku ustanowił następujące rekordy życiowe - 5000m w 14:03,8, 10000m w
29:06,8 oraz maraton w 2:16:45. Manfred Steffny był później znanym w
Niemczech popularyzatorem biegania amatorskiego.
Van Aaken był
też trenerem biegaczy-amatorów. Zalecał bieganie dużej ilości
kilometrów, ale w bardzo wolnym tempie. Uważał, że już dzieci mogą być
poddawane typowemu ładującemu treningowi - co najmniej 10-kilometrowym
biegom w wolnym tempie. Po tych biegach zalecał stosowanie kilku
60-80-metrowych przebieżek, nie z całej siły, ale szybko. Biegacze
wyczynowcy stosowali też szybsze, ale nie bardzo mocne biegi na
dystansie 2km (3-5 razy, ok. 1-2 minuty wolniej niż życiówka na tym
dystansie) oraz odcinki biegane w tempie startowym lub szybciej (np. 3-5
x 500m).
To, co sprawiało, że w swoim czasie van Aaken był
jednym z "najgłośniejszych" trenerów na świecie, to inne jego
kontrowersyjne stwierdzenia. Uważał, że człowiekowi nie potrzeba więcej
niż 5 godzin snu na dobę, sam sypiał ponoć 4 godziny. Postulował
drastyczne ograniczenie liczy spożywanych kalorii - nawet poniżej 1000
kcal. Uważał, że w przyszłości jak najbardziej możliwe są wyniki takie
jak np. 1:55 w maratonie. Słusznie zauważał, że zawodnik, który będzie w
stanie tyle pobiec, będzie miał "rozrośnięte serce oraz wagę ciała co
najmniej o 20% niższą niż u przeciętnego człowieka". W latach, kiedy
wydawało się to niewyobrażalne, van Aaken uważał, że kobiety powinny
biegać biegi długie, w tym maratony. Ba! Sądził, że ze względu na
naturalne zdolności wytrzymałościowe, kobiety będą w stanie dorównać
mężczyznom na najdłuższych dystansach.
Skąd brał tę pewność?
Zauważył mianowicie to, co i dzisiaj jest podstawą treningu
maratońskiego - że zasoby węglowodanów w ludzkim ciele są zbyt małe, aby
mogły wystarczyć na długie biegi takie jak maraton. Van Aaken uważał,
że znacznie lepszym paliwem jest tłuszcz, wystarczający na
przebiegnięcie kilkuset kilometrów. W celu trenowania jego wykorzystania
przez ciało zalecał m.in. biegi na pusty żołądek - np. 14 godzin po
ostatnim posiłku. I chociaż obecnie tłuszcz jest przez maratończyków
wykorzystywany jako paliwo, dopiero później odkryto, że "tłuszcz spala
się w ogniu węglowodanów", że nie można rezygnować z żadnego z tych
źródeł energii. Van Aaken uważał też, że "każdego można wytrenować".
Każdy może biegać spokojnie, doskonaląc swoje zdolności tlenowe,
zrzucając nadmiar masy ciała. Uważał, że nieważne są proporcje mięśni do
tłuszczu, chodzi tylko o wagę - im mniejsza waga, tym lepiej.
Oczywiście, każdy miał dojść do pewnej masy ciała, która była dla niego
ostateczna i najlepsza. Co najważniejsze - uważał, że urozmaicona dieta
nawet przy małej wartości kalorycznej dostarczy biegaczowi odpowiednią
ilość witamin i minerałów. Posiłkował się przy tym niemieckimi
doświadczeniami z końcowych lat drugiej wojny światowej, kiedy z powodu
biedy ludność cywilna pozostawała przymusowo na diecie liczącej ok. 800
kcal na dobę. "Ludzie umierali ze strachu przed bombardowaniem, ale nie
było prawie w ogóle zawałów serca" - mówił van Aaken - "Dzisiaj jemy do
syta, a liczna zawałów wzrasta w lawinowym tempie".
Van Aaken był trenerem "z duszą". Kochał
muzykę klasyczną i uważał, że biegacz nie może być "idiotą, który tylko
biega i nie potrafi niczego innego". Miał swoje wyobrażenie idealnego
biegacza, który miał być przede wszystkim niewiarygodnie chudy - co
dzisiaj w pewnym sensie się spełnia, wystarczy spojrzeć na najlepszych
biegaczy kenijskich. Uważał też, że najlepsi maratończycy powinni biegać
ok. 40km dziennie - co dzisiaj także jest normą dla najlepszych na
świecie. W czasach van Aakena takie zapowiedzi brzmiały jak szaleństwo.
Zmarł
w 1984 roku w wieku 74 lat z powodu powikłań po wcześniejszym wypadku
samochodowym. Doczekał spełnienia swojego wiekiego postulatu -
dopuszczenia udziału kobiet w biegach maratońskich.
Treningu
proponowanego przez Van Aakena nie można utożsamiać jednak tylko z
"biegaj dużo a wolno". Van Aaken potrafił dostosować trening do
indywidualnych potrzeb, sezonu startowego. Oto przykładowe tygodnie
treningowe Haralda Norpotha, wyglądają bardzo współcześnie.
Poniedziałek
- rozgrzewka + 5x2000m w 7:30, przerwa: 400m trucht, na koniec 3 x 500m w 76 do 71s.
Wtorek - 10km spokojnie
Środa - start, 1500m w 3:42,8, w tym ostatnie 400m w 54,6, 1 miejsce
Czwartek - Wolne
Piątek - rozgrzewka + 5 x 2000m w 7:30, przerwa 400m trucht, na koniec 4 x 500m w 76, 74, 73, 71s.
Sobota - rozgrzewka + 5 x 2000m w 7:30, przerwa 400m trucht, na koniec 3 x 500m w 73, 72, 71s.
Niedziela - 15km spokojnie
Poniedziałek - Wolne
Wtorek - Wolne
Środa - 10km spokojnie
Czwartek - 10km spokojnie
Piątek - 3km rozgrzewka + 20 x 1 minuta, przerwa 1 minuta + 4km trucht
Sobota - wolne
Niedziela - start, 1500m, 1m. 3:42,0.
W
okresie pozastartowym trening różnił się głównie większą objętością
biegów, nadal występowały w nim szybsze odcinki oraz przebieżki na
zakończenie rozbiegań. Norpoth biegał też treningi typu 30x200m w tempie
36-32 sekundy lub 20x200m w tempie 34-28s, przerwą było 200m truchtu.
Brak źródeł na temat jakiegokolwiek treningu siłowego, ale z pewnością
robił ćwiczenia ogólnorozwojowe (wspomina o tym van Aaken). Ernst von
Aaken był pewien, że Norpoth ma w sobie potencjał na bieganie 5000m
poniżej 13 minut.
Oceń
Komentarze


Ciekawe czy jego zawodnicy rzeczywiście stosowali się do jego metod, czy też jego środki treningowe to tylko przykrywka.