Posty otagowane jako trening
Trening po starcie na dychę upłynął pod znakiem wariackiej pogody, bólu łydek i ogólnie dobrego samopoczucia. Biegam bez większych problemów, a 3 maja mam start kontrolny w pobliskiej Czarnej Dąbrówce.
Dzisiaj trochę o moim treningu w ostatnich tygodniach, o nowych kolcach i technice biegu na ulicy oraz bieżni. Już za dwa tygodnie wracam na dystans 10km, startując w mistrzostwach Polski na bieżni. Strasznie szybko!
Chociaż za oknem śnieg i plucha, każdy mijający dzień coraz bardziej przybliża sezon startowy 2012. Staram się o tym pamiętać i nie marnować czasu. Trening wykonany teraz decyduje w końcu o tym, jaka będzie forma w lecie. I jak na razie wszystko wygląda u mnie dobrze.
Po ponad 2 latach przerwy ruszają przyjęcia do mojej grupy treningowej. Oferta jest skierowana do wszystkich, którzy chcą trenować bezpiecznie i z sensem.
Czas na raport treningowy. Ostatnie dni starego roku oraz pierwsze nowego były bardzo udane. Pogoda dopisuje, Ola jest u mnie w Słupsku. Biegamy razem, wykonując potężną pracę. Zdrowie dopisuje, samopoczucie i pogoda również.
Kończy się listopad, ale pogoda na bieganie ostatnio jest bardzo dobra. Przedstawiam garść wieści treningowych, ostatnie plotki, kilka refleksji i uwag. W treningu rozpędzam się (powoli).
Obóz był i już prawie minął. Na koniec kompletnie popsuła się pogoda, od dwóch dni bez przerwy pada. Na szczęście trening wykonany, można ze spokojem ducha wracać do domu.
Zamieszanie związane z moim ostatnim wpisem nieco ucichło, sprzedawcy gadżetów przestali protestować w komentarzach - czyli czas wrócić do wpisów treningowych. Ale zanim do tego przejdę, jeszcze krótka recenzja. Otóż 1,5 tygodnia po wpisie na moim blogu ukazał się tekst w "Wyborczej", poświęcony naturalnemu bieganiu. Przyjmuję to za dowód na siłę oddziaływania mojego bloga - redaktory czytają i się inspirują ; ) Tekst jak tekst, da się czytać, tylko jedno mnie rozwaliło.
Zaczął się ostatni tydzień mojego pobytu w Polsce. Na razie udaje się utrzymać zdrowie, chociaż po ostatnich dniach jestem dosyć zmęczony. Nie biegam dużo, ale w śniegu jest bardzo ciężko. Do tego w Słupsku od wczoraj odwilż, na chodnikach straszna ciapa. Cały czas trzymam dużą objętość siły i sprawności.
Tym razem będzie znacznie optymistyczniej. Pogoda, co prawda, nadal fatalna, dziś w nocy dopadało jeszcze więcej śniegu, ale nie ma to już znaczenia. Nie ma, bo... bo już za 2 tygodnie będę strząsał kokosy z palm w cieplejszym klimacie!
