Posty otagowane jako siła
Czas na raport treningowy. Ostatnie dni starego roku oraz pierwsze nowego były bardzo udane. Pogoda dopisuje, Ola jest u mnie w Słupsku. Biegamy razem, wykonując potężną pracę. Zdrowie dopisuje, samopoczucie i pogoda również.
Trening do nowego sezonu można już oficjalnie uznać za rozpoczęty. W tym tygodniu trenowałem codziennie, przebiegając 89km. To niewiele, ale głównym celem przygotowań w najbliższych tygodniach jest praca nad siłą, dynamiką, szybkością. Ten sposób przygotowania ma swoją oficjalną, mało szczęśliwą nazwę: odwrotna periodyzacja.
Zgodnie z internetową tradycją, trzeba co nieco ponarzekać. Ostatnio mam bowiem same konstruktywne wpisy, pewnie niektórzy z Was są mocno zdziwieni - kolejne dni mijają, a ja wciąż podejrzanie optymistyczny. Wszystko przez to, że mniej biegam, więc mniej mnie boli.
Czas iść za ciosem - sezon się skończył, więc zanim pogrążę się w niebieganiu, dokonuję analiz, podsumowań, dużo myślę. Jeśli mam okazję, wymieniam maile ze znajomymi, dokształcam się, gdzie mogę. Czas więc odsłonić co nieco warsztatu na blogu.
Dzisiaj na siłowni miało miejsce wydarzenie wielkiej wagi. I to dosłownie! Ale po kolei.
Dziś rzeź niewiniątek - 26km rozbiegania w ciężkim terenie. Dlaczego nie można trenować, biegając np. kilka minut w ciepłym fitness klubie, potem ćwicząc na przyrządach, przyglądając się machającym obok nogami zgrabnym dziewczętom?
Dalszy ciąg treningu - dużo biegania, dużo skakania, dużo ćwiczeń.
Nowy rok, nowe plany, nowe treningi. Nadal trenuje ciężko, tutaj nic się nie zmienia.
Wiele osób pyta mnie o to, jaki trening siły powinni stosować. Dzisiaj zamieszczam więc kilka luźnych myśli na ten temat.
Tak, tak, nadal biegam, miałem kilka dni rozbratu z internetem, ale nie z treningiem. Przez ostatni tydzień podniosłem dawkę kilometrów do ponad 100 tygodniowo. Wczoraj zrobiłem jednak wolne, czułem się mocno zmęczony, zresztą dzień wcześniej byłem na imprezie, niewyspanie itd.
