Posty otagowane jako mila
Czas na porządne podsumowanie tego, co zdarzyło się w ostatnich dwóch tygodniach. A działo się wiele: treningi, starty, wyjazdy, zwycięstwa, porażki... Biegowa machina ruszyła na całego. O mały włos nie połamałbym się też podczas treningu.
Oto slajdowa relacja z mili w Słupsku, autorstwa mojego brata.
Nowe przygotowania, nowe wyzwania. Zaczęło się dobrze, można powiedzieć, że dzisiaj jest bardzo pozytywny dzień - zwycięstwa, życiówki, dobre biegi.
Czas na małe podsumowanie tego, co działo się u nas w ostatnich dniach. Po mistrzostwach Polski ani ja, ani Ola nie odpoczywaliśmy. Już 4 dni później biegliśmy w Bursztynowej Mili w Sopocie - elitarnej imprezie, w której startuje tylko 12 kobiet i 12 mężczyzn. Poszło to w sposób mieszany - Ola była trzecia, wygrywając m.in. z Anią Jakubczak. Całość wygrała Angelika Cichocka, biegająca głównie na dystansie 800m. Ja wypadłem (i to dosłownie!) zdecydowanie gorzej.
No i zaczęło się. Nie ma co ukrywać - dla mnie i dla Oli zbliża się najważniejsza część sezonu, start w Mistrzostwach Polski. Cały trening był poprowadzony w ten sposób, aby uzyskać szczyt formy właśnie teraz. Nie będzie więc wymówek, że to start treningowy, że nie ma obrotów itd. Przyznaję bez bicia ; )
Pojawiają się pierwsze promyki nadziei na przyzwoity wynik na 10000m. Powolutku, minimalnie, poprawia się pogoda, a prędkości treningowe idą wciąż w górę.
Po śmierci Kamili Skolimowskiej wielu kibiców zadaje sobie pytanie - czy jej smierć jest konsekwencją uprawiania wyczynowo sportu? Czy sport wyczynowy jest tak niezdrowy, jak się go maluje? Niedawno w lekkiej atletyce doszło do podobnej tragedii - w wieku 26 lat zmarł znakomity niemiecki 800-metrowiec Rene Herms.
Ostatnie dni treningowe upłynęły nam pod znakiem potwornej wiadomości: na obozie treningowym w Portugalii zmarła nagle Kamila Skolimowska, młoda polska mistrzyni olimpijska w rzucie młotem.
To już chyba ostatni poważniejszy bieg w tym roku. Zostały mi może jakieś dwa luźne starty, to zaś było ściganie na całego: elitarna mila uliczna w Goleniowie.
Na zakończenie sezonu wystartowałem w biegu ulicznym na jedną milę w Częstochowie oraz jako kibic obserwowałem biegających w stolicy w wielkiej imprezie Run Warsaw.
