Posty otagowane jako kilometraż tygodniowy
No dobra, ponieważ jestem dziś w gawędziarskim nastroju, napiszę ciut więcej, bo czytelnicy pewnie ciekawi, co tam biega na treningach mistrz Polski LZS (już wkrótce nieaktualny, bo mistrzostwa Ludowego Zrzeszenia Sportowego za tydzień czy dwa, a nie biegam) ; )
Wakacje w pełni, nad morzem potworny upał. Turyści (stonka) się cieszą, ja mniej. Codziennie wymyślam nowe określenie upału, żeby wpisać do dzienniczka treningowgo. Był już "piekielny", "potworny", "koszmarny", "niesamowity", niedługo skończą mi się przymiotniki, a końca słońca nie widać. Na szczęście ma padać w sobotę, czyli w czasie biegu św. Dominika.
Wpis z Białej Podlaskiej: czekam na swój start ligowy, drugie 5000m w życiu. Plus przeglad ostatnich treningów.
No niestety, tytuł jest nieco ironiczny, bo tartan na treningu nie zadymił ani trochę. Ale wreszcie, po miesiącach człapania, przypomnam sobie powoli o istnieniu równiez nieco wyższych prędkości, na których można się spocić. Wiatr we włosach, muchy w zębach - każdy wie, o czym mówię.
Dalszy ciąg treningu A.D. 2008. Zmęczenie kumuluje się. Jestem jednak dobrej myśli.
Nowy rok, nowe plany, nowe treningi. Nadal trenuje ciężko, tutaj nic się nie zmienia.
Nadal zimno... W tych warunkach biegam tak dużo, jak nigdy wcześniej. Lekko nie jest.
No i znowu spadł śnieg. Wyobrażacie sobie taką perfidię? Spadł i bezczelnie leży.
