Posty otagowane jako PZLA
Śnieg w zimie to problem zbyt banalny, aby o nim pisać. Wiadomo: ślisko, nieprzyjemnie, ciężko biegać, upadki, zęby dzwonią. U mniej wytrzymałych pękają kości, zrywają się ścięgna. Mamy to co roku, chociaż w tym sezonie wyjątkowo wcześnie. Jeśli sprawdzi się wersja pesymistyczna to będziemy kompletnie zasypani od końca listopada do połowy marca.
Ledwo przebiegłem maraton, a już głębiej wkręciłem się w temat bardzo długich biegów. Otóż dowiedziałem się o kolejnej chorej sytuacji związanej z traktowaniem biegaczy przez reprezentujące ich (teoretycznie) Szanowne Organa. Sprawa dotyczy właśnie bardzo długich biegów, a że mnie jeszcze mięśnie nie przestały boleć po maratonie, łatwiej wczuć mi się w sytuację kolegów biegaczy.
Dziś znowu na szybko: pewnie nie każdy zauważył mój i Oli niezły start w Siedlcach przed tygodniem. Ponieważ grzechem jest nie pochwalić się dobrym biegiem, już spieszę: oboje biegliśmy na 1500m, Ola wygrała z czasem 4:20,79, ja byłem drugi z 3:48,00, o 0,11s gorszym niż życiówka już sprzed 4 lat.
Kolejny sezon, kolejne skandale z udziałem działaczy PZLA. Jak długo jeszcze sportowcy w Polsce będą skazani na dyktat wszechwładnych i niekompetentnych związków sportowych, zarządzanych od dziesiątek lat przez tych samych komunistycznych aparatczyków?
Wielka zmiana w polskiej lekkiej atletyce - po wyborach nowych władz PZLA po 12 latach odchodzi Irena Szewińska. I chwała Bogu.
Kiedy patrzę na współczesną polską lekkoatletykę, zastanawia mnie zupełna bezmyślność, z jaką dawni herosi stadionów dyskontują swoje sportowe legendy. Szczególne jaskrawe są dwa przypadki spadku z piedestału: Ireny Szewińskiej oraz Bogusława Mamińskiego.
Oto felieton, który mimo upływu czasu nie stracił na aktualności. Absurdalne zasady kwalifikacji maratończyków na Igrzyska Olimpijskie w Pekinie, z jesieni 2007. Myślicie, że teraz jest lepiej? To myślcie dalej.
Spójrzcie, co niesamowitego znalazłem na stronie PZLA! Powinno to się ukazać jako załącznik do "Vademecum snajpera".
Jako komentarz do polskiej polityki sportowej i działań polskich związków sportowych oraz działaczy, zamieszczam "Dekalog Zawodnika". Jest to poradnik, jak przetrwać w dżungli polskiego sportu.
Ponieważ wciąż zasypują nas wyniki, dziś będzie głównie o wynikach. Wygląda na to, że im bliżej mistrzostw świata, tym wyższa forma zawodników (i tym się różni Polska od reszty świata, bo u nas najwyższą formę zawodnicy prezentują w czerwcu, gdy trzeba zrobić minima).
