Posty otagowane jako Kalenji
Dzisiaj trochę o moim treningu w ostatnich tygodniach, o nowych kolcach i technice biegu na ulicy oraz bieżni. Już za dwa tygodnie wracam na dystans 10km, startując w mistrzostwach Polski na bieżni. Strasznie szybko!
Dzisiaj mój prywatny sposób na błoto. Warunki biegowe w Słupsku były ostatnio na tyle ciężkie, że kupiłem nowe buty - za całe 89 złotych 99 groszy! To Kalenji Kapteren 50, które wymagały jednak pewnego tuningu. Na błoto jak znalazł.
Bieganie to prosty sport, jest to często przywoływana zaleta tej aktywności. Wkładasz, człeku, byle jakie buty, wciągasz podarte porcięta, rozciągniętą koszulkę - i już jesteś biegaczem. Istnieje jednak tendencja do komplikowania tej prostoty. Z jednej strony biegacze szukają czegoś, co mimo braków kondycyjnych da im iluzoryczną przewagę, pozwoli urwać kolejne sekundy. A z drugiej - firmom sportowym trudno sprzedawać proste rzeczy w niskich cenach, kombinuja więc, jak mogą.
Po opisach perypetii wszelkiego rodzaju czas wrócić do istoty bloga, do jego rdzenia - treningu biegowego. Co jakiś czas próbuję w treningu czegoś nowego, niektórzy mogą być w tym zagubieni. Aby więc czytelnicy mogli być na bieżąco, a może i skorzystać z tego, co ja wymyślam, przedstawię dzisiaj zarys tego, jak wygląda moje bieganie w tej chwili. Do tego rodzaju treningu doprowadziły mnie lata doświadczeń, prób i błędów. Muszę jednak zauważyć, że jest to program skrojony konkretnie pode mnie, zindywidualizowany w maksymalnym stopniu. Nie każdy skorzysta na kopiowaniu mojego podejścia.
Mija dziś czwarty dzień naszego pobytu w Nowym Meksyku. Jest coraz lepiej - dzisiaj mamy pierwszy dzień, kiedy późnym popołudniem tutejszego czasu nie czujemy się kompletnie zaspani i rozbici. To była też pierwsza normalnie przespana noc, bez budzenia się o 3 w nocy. Pogoda bez zmian - bardzo słonecznie, w słońcu bardzo ciepło, ale lodowaty wiatr i z rana mocne przymrozki. Śniegu praktycznie już nie ma, jedynie na północnych stokach wzgórz.
Dobry początek sezonu: Ola wygrywa w Radomiu i zostaje ambasadorka marki Kalenji. Ja szykuję się do przełajów.
Czas na update. Kolejny tydzień minął, kolejne biegania, kolejne kilometry. Niedawno liczyłem, ile przebiegłem kilometrów w czasie całej mojej biegowej kariery. Nie jest to jakaś oszałamiająca liczba - 30 kilka tysięcy kilometrów, kiedyś biegałem jednak zdecydowanie mniej niż teraz. Jeszcze z rok brakuje mi do obiegnięcia Ziemi po równiku. Wciąż nad tym pracuję.
Zimno, zimno, coraz zimniej... Takie skoki temperatur to tylko u nas. W niedzielę po lidze biegałem w temperaturze blisko 30 stopni wieczorem, a ledwie kilka dni później 6 stopni. To oznacza bieganie w czapce i rękawiczkach, coś strasznego. Na szczęście ma być lepiej. Trochę lepiej.
