05
02/2010
00:00

Czas chyba coś napisać. Ostatnio ciężko mi się było pozbierać - miałem i sporo pracy, i dużo biegania, i zmęczenie spore. W tym tygodniu zaplanowane było lekkie luzowanie, ale organizm wymusił je nieco wcześniej. Ola nie biegała w poniedziałek, bo zaczęła mocno kaszleć po jednym z treningów. Ja nie biegałem w środę, bo bolała mnie stopa. Dzisiaj czwartek i ponownie byliśmy na dwóch biegach. Piątek i sobota to dni nieco łagodniejsze, bo na niedzielę, jeśli nic się nie wydarzy, zaplanowałem treningowy start w biegu ulicznym na 5km.

Dojechał do nas Artur Kern - polski biegacz studiujący w Arkansas, zresztą rekordzista Polski w biegu na 5000m na hali. Przez kilka tygodni pobiegamy razem. Zebrała się tu niezła paczka polskich biegaczy, w samym sercu Nowego Meksyku.

Pogoda najpierw się poprawiła, potem lekko pogorszyła. Na początku tygodnia było wręcz gorąco, nawet 25 stopni popołudniami. W środę powiało i popadało, ale był to szczęśliwie dzień mojej przerwy. Ból stopy wyglądał w pierwszej chwili na coś związanego z rozcięgnem podeszwowym, ale przy pomocy Kijka odnalazłem przyczynę. Okazał się nią bolesny przykurcz mięśnia łydki, chyba jest to mięsień płaszczkowaty, ale pewności nie mam. Torturuję łydkę drugi dzień. Przykurcz mięśnia objawia się tworzeniem charakterystycznych punktów bolesnych, które przy masażu lub ucisku powodują niesamowity ból. Dotkniesz tuż obok - nic, dotkniesz w samym punkcie - niemal mdlejesz z bólu. Punkty bólowe atakuje się mieszanką ucisków, masaży i rozciągania. Mój masaż Kijkiem punktu na łydce polega na tym, że nabieram głęboko powietrza, zaciskam zęby - i na bezdechu masuję tak długo, aż stają mi świeczki w oczach. Po tym punkt jakby się "rozlewa" - nagle większa powierzchnia mięśnia zaczyna boleć tak, jakby był tam potężny zakwas.

Wszystkie te mięśnie i ścięgna są tak ze sobą powiązane, że czasami na ból ścięgna achillesa pomaga np. rozciąganie okolic biodra - bo tam jest pierwotny przykurcz, który dosłownie ciągnie resztę mięśni i ścięgien. Nie jestem ekspertem mechaniki ruchu, ale sporo nauczyłem się na swoim przypadku. Efekty są niesamowite - po rozluźnieniu łydki ból stopy minął jak ręką odjął, prawdopodobnie przykurczone mięśnie wpływały albo bezpośrednio na ścięgno w stopie, albo zmieniały mój sposób biegu tak, że to miejsce było mocniej obciążone.

W naszej grupce robię więc za naczelnego szamana - masuję i uciskam siebie, Olę i Artura. Znam najczęściej występujące w różnych kontuzjach punkty bólowe i zaczynam poszukiwania od nich. Potem zaczynają się gusła, polegające na uciskach, pod którymi delikwenci dosłownie wyją z bólu. Ale często efekty są znakomite. Ola od letnich Mistrzostw Polski zmagała się z uporczywą kontuzją ścięgna za kolanem. Złapała ją podczas sztafety 4x400m, czasami było lepiej, czasami (np. podczas obu jesiennych półmaratonów oraz biegu w Japonii) - gorzej. Cały czas był jednak dyskomfort. Nie pomagały przerwy, nacierania maściami, rozciąganie. Kiedy wziąłem ją w obroty, odnalazłem kilka punktów bólowych, zacząłem uciski - i po 2 tygodniach kontuzja zniknęła bez śladu. Wystarczyło rozluźnić mięśnie.

Jeśli chodzi o treningi, biegamy cały czas dużo, doszły też pierwsze mocniejsze biegi. We wtorek biegałem 6x1km, dłuższy interwał - w tempie 3:19-3:17/km. Byłem zaskoczony, bo był to trening zrobiony na zupełnym luzie. Po 2 tygodniach ciężkiego biegania wszystko puściło, organizm się poddał i "przypomniał sobie" jak się biega. Zmęczenie jest jednak spore, poczułem je dobrze dopiero po dniu wolnym.

Ze spraw życiowych, to na twarzach i rękach spaliliśmy się jak Meksykanie. Powoli zaczynamy nabierać kształtów biegowych - mięśnie się wysmuklają, policzki zapadają, twarz nabiera tępego, przymulonego kilometrami wyrazu, charakterystycznego dla długodystansowców. W niedzielę robiliśmy ponownie magiczną kombinację pierwszego i drugiego zakresu, mieszając różne tempa, na ulicy i stadionie - razem 28,5km! W kolejną niedzielę zaatakujemy 30km. Moje prędkości idą do przodu, z niższym tętnem niż na początku pobytu po 4:10/km, biegałem ostatnio po 4:01/km. Do tego katujemy się całą masą ćwiczeń siłowych, robię nawet 90 pompek dziennie w dniu "rąk" - ale w seriach niestety, nie za jednym razem. Jak na mnie jest to jednak wynik kosmiczny.

Jak czytam, w Polsce już za miesiąc zacznie się odwilż, nie jest więc tak źle, można biegać, jeśli ktoś to lubi ; )

Kategoria: Trening 2010
Komentarze: (9)
Zaktualizowano: 26/01/2012, 15:21

Oceń

0 głosów
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać.

Zobacz także

Komentarze

no-photo.gif
05/02/2010, 09:58
ico_link.png
0
0
Hej.
Jeśli chodzi o kijek, próbuję trochę innej metody (zalecił Mi ją Wojtek - dla Mnie guru od tego przyrządu). Nie masuję nic na siłę. Fakt; najpierw trzeba znaleźć punt bólu tzw. zakwas. Masuję seriami po 20-30 powtórzeń w danym miejscu. Na początku gdy ból jest duży robię to delikatnie. Co 1-2 godziny powtarzam te serie i wtedy masuję już trochę mocniej, ale wciąż na wyczucie (jednakże Marcin nie ma mowy o "zaciskaniu zębów" podczas masażu). Na mega zakwasy potrzebuję od 4-6 powtórzeń w tych 1-2 godzinnych odstępach. Jeżeli ma się jakieś zaległe przykurcze to fakt że można poświęcić i kilka dni na dokładne rozmasowanie tych miejsc.
Potwierdzam jednakoż że The Stick działa. Nie biegałem dotąd w Swojej amatorskiej karierze dwóch treningów dziennie właśnie z powodu przykurczów. Teraz wiem że nawet 3 treningi w dzień (oczywiście przy odpowiednim rozplanowaniu intensywności) są spokojnie do zrobienia.
Wyczytałem ostatnio u Danielsa że pokonując ponad 50 mil tygodniowo (czyli ok. 80km) należałoby pomyśleć już o niektórych treningach robionych jako dwa dziennie. Pomyślałem że ma to sens. Jako zwykły amator biegałem w tamtym roku kilka tygodni po 90 a jeden po 100km; ale nie byłem zadowolny z efektów. Teraz wiem że na poziomie amatorskim (VDot = 50) taki kilometraż można osiągać (oczywiście stopniowo) jedynie za pomocą 2 treningów dziennie. Jakie Twoje zdanie?
Pozdrawiam. Jurek.
no-photo.gif
05/02/2010, 13:49
ico_link.png
0
0
Wow, nie byłem u Ciebie na blogu może 3 miesiące i jestem w szoku :-) Jak tylko będę miał czas to nadrobię zaległości w lekturze.

Pzdr!
run
Marcin Nagórek
05/02/2010, 17:08
ico_link.png
0
0
Hej, może spróbuję tego drugiego sposobu masowania, ale jak na razie zauważyłem, że najlepsze rezultaty uzyskuję, im mocniej, dokładniej to rozmasuję.

Co do 2 treningów, to wiele zależy od tego, jak szybko i jak dobrze technicznie biegasz. Na swoim przypadku zauważyłem, że przy jednym treningu można spokojnie zrobić 115-125km tygodniowo. Przy większej ilości niż średnio 18km dziennie, zaczynają się problemy mięśniowe - kontuzje oraz "zmulenie" zbyt jednostajnym bieganiem. Z jednej strony im więcej biegniesz w jednej jednostce, tym lepiej to działa na organizm, lepiej trenujesz mięśnie, mechanizmy energetyczne itd. Z drugiej - bardzo długie bieganie często to najlepsza droga do kontuzji. 80km to jednak dość mało dla kogoś, kto jest dobrze wybiegany, to jest maksymalnie 8 godzin biegania. Przy jednym treningu spokojnie można dociągnąć do 10 godzin - i może ujęcie czasowe jest lepsze niż samo podawanie kilometrów.
no-photo.gif
06/02/2010, 01:20
ico_link.png
0
0
Jurku, moim skromnym zdaniem 80km/tydzień zostawia spory margines do biegania na 1 treningu w tygodniu dużo większej dawki km, jeśli chodzi tylko o objętość. Abstrahując od obecnych warunków, to biegając średnio 5min/km (prędkość adekwatna do amatora) przy dokładnie 8godz i 20min osiągasz 100km w tygodniu, czyli przy 6 treningach w tygodniu daje to 17km na 1 trening. Zakładając, że 1x w tygodniu przydałoby się wybiegać min 25km to na pozostałe jednostki zostaje 75km, czyli po 15km na dzień.
Naprawdę potrzebny jest do tego 2 trening???

Sprawdziłem zapis w moim zeszycie treningowym jakiś dowolny wpis z września 2009 i wyszło jak byk, że przebiegłem ok 102km w 7godz i 49min. przy 6 treningach w tygodniu i jednym dłuższym wybieganiu 24km. Więc to chyba żadne nadzwyczajne osiągnięcie. Czasami więcej można niż nam się wydaje.

pozdrawiam
no-photo.gif
06/02/2010, 07:17
ico_link.png
0
0
1. Fakt Panowie że taki kilometraż 80-100km jest spokojnie do zrobienia jako 6/7, nawet u amatora; moje pytanie dotyczy aspektu czy wplatanie w taki tydzień dodatkowego 1 - 2 treningów jako np. 30-40min porannych Easy byłoby jednak lepszym wyjściem? Cóż moje doświadczenie mówi Mi że przy dobrym rozłożeniu akcentów w tygodniu lepiej biega Mi się wieczorem trening jak rano zapodam jakieś spokojne rozbieganie 30-40min. Może chodzi tu także o szybsze wejście na obroty po wykonaniu rano rozruchu? Nie wiem ... Jakie są Wasze doświadczenia w tym aspekcie?
2. Zobacz Marcin czy prawidłowo tłumaczę Danielsa? Jest mowa o tym w objaśnieniach do Maraton Plan A "Daniels Running Formula" second edition, praktycznie na samym końcu książki.
3. Dziekuję Wszystkim za odpowiedzi.
no-photo.gif
06/02/2010, 14:18
ico_link.png
0
0
co do masażu kijkiem - każdy musi wyczuć, jak dla niego jest lepiej - ja tam stosuje metode mieszaną - przy łydkach robię tak jak Jurek a przy udach, tyłku i plecach tak jak Marcin; ostatnio odkryłem bolące miejsce w górnej części pośladków - pewnie od biegania w głębokim śniegu; ostatnio też masowałem sie zaraz po wyjściu z sauny - rewelacja !!!
Marcin Nagórek
06/02/2010, 17:25
ico_link.png
0
0
Ja mam do rozruchów i wszelkich dodatkowych treningów podejście bardzo pragmatyczne - zawsze zastanawiam sie, jaki jest tego cel. Jesli dochodzę do wniosku, że coś takiego nie ma w danej chwili uzasadnienia, to nie robię, nawet jeśli mam czas i możliwości.

Po co robić dodatkowe biegi? Przede wszystkim w celu podniesienia ogólnego kilometrażu. W treningu trzeba więc sobie odpowiedzieć na pytanie - czy w danym momencie jest mi to potrzebne? Jakie są plusy takiego treningu, jakie minusy?

Plusy, które mi przychodzą do głowy - po pierwsze, zwiększona ilość pracy w łagodnym zakresie tlenowym. Bardzo przydatne szczególnie dla zawodnika z brakami z tej strony. Z drugiej strony - znam amatorów, których trening polegał na bieganiu przez wiele lat tylko rozbiegań, dużej ilości kilometrów. Oni często potrzebują bardziej intensywnych bodźców, a zwiększania ilości tych łagodnych - niekoniecznie. Bo tutaj dochodzimy do minusów drugich treningów: po pierwsze, czas na odpoczynek jest krótszy, zmęczenie mięśniowe większe, większe obciążenie nóg, większy drenaż zasobów energetycznych. Czyli gdy w treningu potrzebuję większej ilości odpoczynku (bo np. są częste starty czy jestem w okresie wykonywania bardzo ciężkich treningów) - to nie ma sensu ich dokładania.

Po drugie - analiza danego przypadku. Czy zawodnik lepiej czuje sie na wysokim kilometrażu? Czy ma problemy z kontuzjami, zmęczeniem, techniką biegu (więcej człapania może tu wpływać niekorzystnie w niektórych przypadkach). Dopiero po takiej analizie można decydować o tym, czy wplatanie takiego treningu ma sens. Na pewno ma to sens w okresie, gdy liczy się ogólna objętość treningu, wtedy tak się układa plan, żeby było jak najwięcej biegania. Niektórzy z moich amatorów przy jednym treningu dziennie biegają regularnie zimą 100-110km.

Co do Danielsa - nie wiem do końca, o co chodzi, nie mam też w tej chwili ze sobą książki.

Ogólnie mówiąc - jeśli po rozruchu biega Ci się lepiej, a czynniki ryzyka nie są duże (zmęczenie, przeciążenia, kontuzje, choroby), możesz sprobować podwójnych treningów. Jednak u większości amatorów ja tego nie robię - mają za mało czasu na odpoczynek i lepiej skorzystają na rzadszych, ale mocniejszych treningach, przeplatanych dniami solidnego odpoczynku, łagodnego biegania.

Takie jest moje podejście, oczywiście niektórzy mogą mieć inne. U mnie się liczy chłodna kalkulacja, a nie sam pęd na ilość. Pozdrowienia ; )
no-photo.gif
06/02/2010, 20:29
ico_link.png
0
0
1. Wprowadzenie - faza I w treningu do maratonu. Plan A str. 257-258: Mowa jest o robieniu fazy tlenowej, lecz sam Daniels stwierdza że faza III i IV będzie zawierała wiekszy kilometraż (wszak trenujemy do maratonu); zresztą z planu to też wynika (jest np. w fazie IV taki trening: 2x (20min E pace + 15 to 20 min T pace) + 2 miles at E pace i to dwa razy nie licząc innych treningów). Cóż wtedy to jest do fazy I czyli budowania bazy ( 7days - 30min Easy; do more than 30 min if you already have a base esteblished). Czyli w planie u Danielsa objętość rośnie praktycznie do ostatniego tygodnia przed zawodami, gdzie jest wyluzowanie.

No to jadę Cytat:
"Phase I
The first phase of a program geared toward a marathon or other long-distance race can often last longer than the usually recommended six weeks. This is because some marathoners want to spend a long period of time building up mileage before launching into quality training. If only a few weeks have passed since you performed serious training, then six weeks might be adequate for phase I. But if you're moving into marathon training for the first time or if you're returning to marathon training after a long layoff, you might want to spend as much as two or three months just running and building up mileage to a point where you feel you've built a solid base.
Regardless of the duration of this first phase of training, your emphasis is to get comfortable with steady, easy running and with some runs of an hour or more. It's also a good idea to add some strides to the program after three or four weeks of steady, easy runs so that moving into quality workouts won't be a great shock to your body. Remember that you should add mileage to the overall program no more than every third week. When you do increase mileage, don't add more than 10 miles, or about one hour of weekly running, to your previous weekly total. When building up to a long-distance race, progress gradually and thoughtfully to avoid injury. In most cases, you're training for a race several months down the road, which makes an interruption for an injury all the more disappointing.
If you manage to get beyond about 50 miles per week, you should probably start running twice a day most days of the week rather than increasing your single daily runs to longer and longer distances. Two-a-day runs take more time out of your day, but they're also less stressful. Still, you will eventually get into some regular long (L) runs that provide as much continuous stress as you'll need in any given week. Phase I is set up for two three-week blocks, but they could just as easily be four-week blocksor even longer if you have lots of time before your marathon or need more time to build your base of training. Table 20.1 shows the program A training plan."

Pozdro...
Marcin Nagórek
07/02/2010, 02:34
ico_link.png
0
0
Ja osobiście mam trochę inne podejście do treningu maratońskiego, bardziej zbliżone do treningu najlepszych na świecie. Najpierw stosuję fazę treningu ogólnego, ale nastawionego na siłę, szybkość, technikę, wytrzymałość w wyższych zakresach pracy. Można to umownie nazwać fazą treningu pod 5-10km. Dopiero w ostatnich 8-12 tygodniach wchodzi faza treningu typowo maratońskiego, gdzie pojawiają się treningi specyficzne, w tym bardzo długie, a zanika powoli praca kwasowa.

Jest jakaś tam faza wprowadzenia w ten trening, ale również tam stosuję bardzo intensywne treningi, chociaż zwykle niekwasowe. Podejście Danielsa jest trochę przestarzałe w tym względzie, lepsze pod dystanse 5-21km niż pod maraton - według mnie oczywiście (chociaż nie tylko). Z kolei w treningu nastawionym na 5-10km często stosuję podejście odwrotne - najpierw jest faza treningu bardziej "maratońskiego" - gdzie nastawiam się na długie treningi, dużą objętość pracy, dużo biegania na małej intensywności, a dopiero potem przechodzę do typowego biegania pod 5-10km. W takim rodzaju treningu też stosuję wprowadzenie, gdzie jest mniej biegania, a więcej dynamiki i siły.

Tylko ta faza "pod 5-10km" jest zupełnie inna niż typowy polski trening pod te dystanse - nie stosuję ciężkiej, długiej kwasowej siły biegowej, odcinków bieganych w trupa, częstych mocnych treningów. To jest mimo wszystko trening mocno tlenowy i mocno wytrzymałościowy.

Skomentuj

Pola oznaczone * są wymagane.

Komentarz pojawi się po autoryzacji przez autora postu. Jeśli chcesz by pojawił się natychmiast - zarejestruj się.

no-photo.gif
 
 
 
Twój email nie będzie wyświetlany.
Przepisz kod dokładnie tak, jak jest wyświetlony na obrazku. Wielkość liter nie ma znaczenia.
Blog - kategorie
Blog - nowe komentarze
Blog - kalendarz
< Maj 2012 >
PonWtoŚroCzwPiąSobNie
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031 
Blog - nowe teksty
Ostatnie starty - Marcin
Ostatnie starty - Ola