11
01/2010
00:00

No cóż, dziś chyba nadszedł czas na poznęcanie się nad kolegami biegaczami i koleżankami biegaczkami, którzy męczą się w zasypanej śniegiem Polsce. Czytam dramatyczne wiadomości: pociągi stoją, prądu nie ma, śnieg po pas, wszyscy piszą mi, że trening jest niemal niemożliwy.

Tymczasem my z Olą zawitaliśmy wczoraj do Las Cruces, miejscowości położonej 100km od granicy z Meksykiem. Dzisiaj biegaliśmy pierwszy trening tutaj: w krótkiej koszulce i bez czapki, bo temperatura sięgała w słońcu niemal dwudziestu stopni. Jest sucho, ciepło, przyjemnie. Trochę gorzej z prędkościami. Już w Albuquerque robiłem pierwsze pomiary prędkości na tętnie ok. 85%, czyli lekko poniżej naszej domniemanej prędkości maratońskiej. Czyli na tak zwanym lekkim BC2, trzymając się polskiej terminologii. Wyszło to fatalnie, szczególnie u mnie, bo Ola biega przyzwoicie. Ja natomiast łapię takie tętno przy prędkości 4:10/km, a nawet wolniej. Przy tej prędkości mam sporą zadyszkę - tak działają te wysokie góry. Do tego pewnie moje biegowe zaległości, zmęczenie podróżą, niewyspanie. Skąd niewyspanie? Bo w Las Cruces zostaliśmy powitani imprezowo przez bardzo sympatyczną grupkę Polaków. Przeciągnęło się to do nocy, połączone było ze smakowaniem lokalnych alkoholi i długim gadulstwem.

Stąd dzisiaj nieprzyjemne zaskoczenie na treningu. Byłem pewien, że po bieganiu na wysokości 1800m w Albuquerque w Las Cruces będzie lepiej, bo tu jest niecałe 1300m nad poziomem morza. Ale w Albuquerque było chłodno, tu jest bardzo ciepło, ta różnica temperatur też chyba zrobiła swoje. Na razie będziemy biegać bardzo, bardzo spokojnie, nie ma wyjścia, zadyszka jest duża, serce wali jak oszalałe. Za miesiąc zobaczymy, czy jest jakiś postęp. Co jednak ważne - trening jest przyjemny, od rana do nocy słońce, sucho (wręcz strasznie sucho, wysycha skóra, pękają usta, z nosa leci krew rano), ciepło. Można trenować wszystko, co się chce. Jutro poznamy kolejne tereny tutaj, dzisiaj obejrzeliśmy tylko stadion i okolice miejscowego uniwersytetu.

Wrzucam kilka fotek z podróży do Las Cruces, na miejscu jeszcze nie zdążyłem nic zrobić. Niedługo pojawią się zdjęcia pod palmami, bo jest ich sporo, najbliższa rośnie 50 metrów od nas : ) Palmy przyprawiają mnie o palpitację serca z radości, palma znaczy full wypas, niczego poza palmą mi nie potrzeba.

Oto zdjęcia - nie są najlepszej jakości, bo robione przez okna samochodu, no ale można trochę pozazdrościć:

 

To początek podróży, krajobraz górzysto pustynny. Fantastyczne widoki, bezkresna autostrada, dużo słońca:

Za oknem można podziwiać całkiem przyjemne pejzaże. Podobne są w samym Las Cruces, wkrótce pojawi się tutaj cała seria zdjęć, jest po prostu przepięknie:

 

Oto Wielka Rzeka, czyli Rio Grande, krajobraz rodem z Afryki:

Typowo amerykański widok, którego nie mogłem przeoczyć:

I jeszcze raz rzut okiem zza przedniej szyby:

I na koniec kawałek górki, na podobną pewnie wbiegnę jutro, pomiędzy grzechotnikami, dzikimi kotami i kojotami:

Niesamowite, prawda? To jest przyczyna, dla której zamilkłem na kilka dni - ucichłem z zachwytu. Trening w takich warunkach jest przyjemy (mam też nadzieję, że będzie skuteczny). Aparat aż grzeje mi się z ochoty do pstrykania kolejnych zdjęć. W treningu na razie nie dzieje się nic ciekawego, trwa nasza adaptacja, więc nie ma tu za bardzo o czym pisać. W tygodniu wyszło nam coś ok. 105km. Pojutrze lub za dwa dni, zależnie od samopoczucia, pobiegamy bieg ciągły na nieco wyższe zakresy tętna. Spodziewam się dla siebie prędkości rzędu 3.50-3:45/km. Na chwilę obecną wiele wskazuje na to, że różnica tempa pomiędzy górami a nizinami, zakładając oczywiście podobną pogodę na nizinach, to jakieś 15-20 sekund na kilometr. Czyli w Polsce mógłbym oczekiwać na 85% tętna prędkości rzędu 3:55-3:50/km. Jeśli z tego urwę do kwietnia 20 sekund, będzie dobrze.

Kategoria: Trening 2010
Komentarze: (13)
Zaktualizowano: 24/01/2012, 14:21

Oceń

0 głosów
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać.

Zobacz także

Komentarze

no-photo.gif
11/01/2010, 05:17
ico_link.png
0
0
witamy w USA! Powodzenia w tych biegach, mam przyjaciela, pasjonata biegania :), to, co mi opowiada o swoich przeżyciach, szczególnie wewnętrznych, jest... niesamowite!
no-photo.gif
11/01/2010, 15:55
ico_link.png
0
0
Czy odczuwacie zmianę tętna związanego ze zmianą czasu ? Chodzi mi o to czy już nastąpiło przystosowanie organizmu do innego rytmu dnia i nocy ? Tak się zastanawiam czy takie "przestawienie" może być 100% jeśli człowiek przez 30 lat żyje innym rytmem, ciekawe jest też jakie ma to przełożenie na trening i późniejsze reakcje organizmu.
no-photo.gif
11/01/2010, 17:10
ico_link.png
0
0
Lubimy sie pastwic nad innymi ; )
Marcin Nagórek
11/01/2010, 17:39
ico_link.png
0
0
Co do tętna, to spoczynkowego wieczorem nie zdążyłem jeszcze zmierzyć, żeby porównać, a tak mierzę najczęściej w Polsce. W dzień tętno wydaje sie być lekko podniesione, ale minimalnie, o kilka uderzeń. Wygląda na to, że po 8-9 dniach nastąpiła zupełna aklimatyzacja, nie mamy najmniejszych problemów ze snem ani wstawaniem. Zwykle tak sie przyjmuje, że tyle dni aklimatyzacji, ile godzin różnicy czasu. Ten problem interesuje mnie o tyle, że pierwszy start po powrocie mamy 7 dni po.

W tej chwili trudniejsza jest aklimatyzacja do innego klimatu i wysokości - wysuszony nos, skóra na dłoniach i stopach pęka (tam, gdzie ocierają ja buty). Dużo pijemy, a bardzo mało się wysikuje, jest duża utrata wody przez skórę i płuca. Do tego właśnie biegi w tempie szybszym niż trucht są bardzo ciężkie. Rozbiegania w tempie 4.40/km biega sie ok, ale przy wyższych prędkościach są problemy.

Dzięki za życzenia ; )
no-photo.gif
11/01/2010, 19:33
ico_link.png
0
0
Suche powietrze nie sprzyja długiemu bieganiu, ale za to widoczki są piękne. Ciekawe jak wyjdzie eksperyment ze startem 7 dni po powrocie, wydaje mi się, że kwestie aklimatyzacyjne są nieprzewidywalne i trzeba to po prostu przetestować "na sobie". Powodzenia i wytrwałości !!
no-photo.gif
11/01/2010, 20:28
ico_link.png
0
0
A u nas w Polsce tyle śniegu, że idź do chol... ;)
pozdrowienia z WLKP
Marcin Nagórek
11/01/2010, 22:33
ico_link.png
0
0
Pozdrawiam nawzajem, dzięki za życzenia, o wszystkim ciekawym będę pisał na blogu, również o sprawach związanych z innym klimatem, a później powrotem.
no-photo.gif
12/01/2010, 14:19
ico_link.png
0
0
Zaspy śniegowe, wiatr, mróz, a ja nie narzekam, no może nie narzekam na bieganie:P Bo jeśli hcodzi o podróżowanie autem tudzież spacery to ta pogoda mnie wnerwia. Jeśli zaś chodzi o bieganie, to da się i owszem macie tam napewno warunki bardziej komfortowe, ale ja uważam że nie ma pogody w której nie możnaby było zrobić treningu :) Siła i moc! Powodzenia w lewitowaniu....
no-photo.gif
12/01/2010, 14:35
ico_link.png
0
0
Jak to niemożliwy trening?? możliwy tylko trochę wolniej :)
Pozdrawiam
no-photo.gif
12/01/2010, 14:38
ico_link.png
0
0
Widoki wspaniałe tylko pozazdrościć :)), my za to w śniegu hartujemy ducha :P
Pozdrawiam
no-photo.gif
12/01/2010, 18:25
ico_link.png
0
0
Chyba raczej miesnie... hartujemy ;)
A ja bezwstydnie sie przyznam - narzekam na warunki do biegania o! :)
Marcin Nagórek
12/01/2010, 22:12
ico_link.png
0
0
Oczywiście trening da się zrobić w każdych warunkach, bo to trening dostosowuje się do warunków, a nie odwrotnie. Ale u siebie w Słupsku ja nie mam gdzie zrobić treningu, a poza tym sam trening jest dla mnie takim stresem i zmęczeniem, że jeśli mam dodatkowo martwic się pogodą, zimną, psami... to mi sie odechciewa. Tutaj logistyka nie jest takim problemem, planuję, czego potrzebuję i robię to w przyjemnych warunkach. Nie muszę martwic się niczym poza samym zmęczeniem biegiem. I to jest fajne, na nadmiar wrażeń jestem już za stary ; )
no-photo.gif
13/01/2010, 16:06
ico_link.png
0
0
Biega sie spoko w zależności od etapu przygotowawczego. W prespektywie wiosennych przełajów, gdzie każdy siedzi w okresie ładowania, można mówić o rzeczywistej radości biegania. Problem zaczyna się kiedy ktoś wchodzi na nieco wyższe prędkości, bo jest np. tuż przed HMP :) Zima jest fajna, ale itak Ci zazdrościmy ;p

Skomentuj

Pola oznaczone * są wymagane.

Komentarz pojawi się po autoryzacji przez autora postu. Jeśli chcesz by pojawił się natychmiast - zarejestruj się.

no-photo.gif
 
 
 
Twój email nie będzie wyświetlany.
Przepisz kod dokładnie tak, jak jest wyświetlony na obrazku. Wielkość liter nie ma znaczenia.
Poprzedni: Tajemna sztuka
Następny: Porządny trening
Blog - kategorie
Blog - nowe komentarze
Blog - kalendarz
< Maj 2012 >
PonWtoŚroCzwPiąSobNie
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031 
Blog - nowe teksty
Ostatnie starty - Marcin
Ostatnie starty - Ola