Zanim jednak sięgniemy po pastylki,
napój czy żel, polecam zapoznanie się z podstawowymi zasadami
suplementacji. Pozwoli to uniknąć zatruć, problemów żołądkowych oraz
zwiększy dawkę substancji, która rzeczywiście jest przyswajana przez
nasz organizm. Zanim łykniesz - zorientuj, się, w jakich zagadnieniach
warto się zorientować. Temu służy ten tekst. Nie jest to instrukcja,
raczej luźny zbiorek zagadnień związanych z suplementacją.
Zasada pierwsza i najważniejsza
Dobrze
zbilansowana, różnorodna dieta normalnego człowieka zapewnia
odpowiednią ilość wymaganych składników odżywczych i suplementacja nie
jest potrzebna. Przekładając to na język praktyki: nie ładujemy się
żadnymi odżywkami ani witaminami, dopóki nie zaleci ich lekarz, dietetyk
lub nie poczujemy, że już naprawdę musimy. Z jednej więc strony, wielu
osobom stosowanie suplementów nie jest potrzebne, a z drugiej:
suplementacja może przynieść świetne efekty tym z nas, którzy borykają
się z niedoborami składników odżywczych.
Są oczywiście „grupy
ryzyka”, czyli stany organizmu, kiedy zapotrzebowanie na pewne
składniki jest większe: ciąża, długotrwała choroba, intensywne
uprawianie sportu... Jednak nawet wtedy większość potrzebnego nam paliwa
można dostarczyć wraz z pożywieniem. Zanim zaczniemy interesować się
odżywkami, warto zainteresować się własną dietą.
Zasada druga, o której powinni pamiętać szczególnie ci, którzy uprawiają intensywnie sport
Najlepszymi
wspomagaczami, których działanie jest udowodnione i bezsprzecznie
skuteczne, są węglowodany i woda. Tak, takie proste związki mają
udowodniony wpływ na regenerację po treningu i poprawę wyników. Nie może
ich zabraknąć szczególnie w organizmie biegacza. Niedostatek
węglowodanów sprawi, że gorzej będziemy znosić wysiłek, szybciej
będziemy się męczyć oraz łatwiej spalimy własne mięśnie. Odwodnienie ma
zaś skutki wręcz katastrofalne dla organizmu i fatalnie oddziałuje
praktycznie na każdą część naszego ciała. Pijmy więc często, ale nie za
dużo – wypicie naraz dużej ilości wody to najlepszy sposób na
odwodnienie, pobudzamy bowiem nerki do intensywnej pracy i bilans wodny
staje się ujemny.
Węglowodany to oczywiście nie słodycze:
sportowiec pamięta o kaszy, makaronie, ryżu i ziemniakach oraz owocach i
warzywach. Warto zainteresować się zagadnieniem indeksu glikemicznego,
czyli podziałem produktów ze względu na to, jak szybko węglowodany w
nich zawarte trafią do krwi jako paliwo.
Zasada trzecia: jak i kiedy
Najważniejsze dla biegacza jest spożycie odpowiedniej ilości płynów i węglowodanów po treningu. Węglowodany w płynie to znakomity pomysł, może to być zarówno firmowa odżywka, jak i mikstura własnej roboty. Im szybciej po treningu dostarczymy je do organizmu, tym szybsza będzie regeneracja powysiłkowa. To tak zwane okno węglowodanowe - czyli krótki (do 30-60 minut) czas, kiedy wchłanianie dostarczonych węglowodanów jest szczególnie intensywne i efektywne.
Niektórzy dietetycy zalecają spożycie
niewielkiego posiłku węglowodanowo-białkowego godzinę przed treningiem,
co ma również przyspieszać odnowę. Nie musi to być odżywka - wystarczy
kanapka z szynką.
Jeśli chodzi o wszelkiego rodzaju tabletki,
to na opakowaniach natkniemy się zwykle na zalecenia spożycia ich na
czczo. Jest to jednak polecane tylko dla tych, którzy mają naprawdę
zdrowy żołądek! Najgorsze jest spożywanie suplementów tuż przed snem: bo
albo będzie to zalegać w brzuchu, np. fermentując, albo niepotrzebnie
podrażni żołądek, wątrobę i nerki na noc, kiedy nasze organy wewnętrzne
powinny odpoczywać. Pewnym kompromisem będzie więc łykanie naszych
"uzupełniaczy" np. pół godziny przed posiłkiem.
Są też związki, które są lepiej
przyswajalne, kiedy zjada się je wraz z normalnym posiłkiem. To nowy
prąd w zaleceniach spożycia różnych suplementów. Argumentuje się to tym,
że dostarczana substancja jest często lepiej wchłaniana w obecności
naturalnych związków, zawartych w pożywieniu. Dotyczy to np. białka - tę
odżywkę warto zmieszać z naturalnym pożywieniem.
Należy uważać,
jeśli chodzi o suplementację jednym środkiem. Czasami łatwo
przedawkować. Dla osób, które nie mają pojęcia o dawkach,
zapotrzebowaniu czy kumulacji środków w organizmie, najlepszym
rozwiązaniem będą kompleksowe związki, np. multiwitaminy, zawierające
odpowiedni zestaw suplementów. Szczególnie łatwo jest przedawkować
witaminy A, D, E i K, które rozpuszczają się w tłuszczach i nie są
wypłukiwane, a magazynowane w organizmie. Nieodpowiednim dawkowaniem "na
własną rękę" można sobie wyrządzić wiele szkód. Jeśli np. zaczniemy
przyjmować za dużo magnezu, może to spowodować ubytki wapnia.
Zasada czwarta, czyli co z czym
Jeśli
już spożywamy jakieś suplementy, to trzeba pamiętać o kilku
podstawowych zasadach dotyczących wzajemnych interakcji. Niektóre
związki chemiczne są bowiem wobec siebie antagonistyczne i wzajemnie się
"zwalczają". Nie ma więc sensu łykanie razem żelaza i witaminy E - bo
witamina E zostaje wtedy unieczynniona. Żelazo to zresztą bardzo
wrażliwy środek. Kawa, herbata, jajka, produkty mleczne, związki wapnia i
fosforu - wszystkie te produkty zmniejszają wchłanianie żelaza. Kawa,
herbata i alkohol działają zresztą nie tylko hamująco na przyswajalność
wielu związków, ale również powodują ich zwiększone wypłukiwanie z
organizmu.
Informacje o tym, jakich związków należy unikać
podczas przyjmowania danego suplementu, najczęściej znajdziemy na
ulotkach załączonych do preparatów. Mało kto je jednak czyta - to błąd.
Zanim zaczniemy spożywać coś nowego, poczytajmy najpierw, czego
powinniśmy unikać podczas zażywania zakupionego produktu.
Zasada piąta, czyli przyswajalność
Przyswajalność witamin czy minerałów z
tabletek jest na ogół nieznaczna, czasami wręcz na poziomie kilku
procent. Nie należy się więc sugerować liczbą gramów czy miligramów
substancji, jaką producent podaje na opakowaniu. Przyswajalność związków
zależy m.in. od jego rodzaju, czy jest to np. węglan czy fosforan
wapnia. Bywa więc tak, że produkty tańsze mają mniejszą przyswajalność,
czyli w rezultacie - okazują się droższe. Przy wyborze suplementów
dietetycznych nie należy więc sugerować się tylko ceną.
Przyjmuje
się, że lepiej przyswajalne niż tabletki są produkty płynne. Dlatego
też odżywki w postaci cieczy są zwykle dużo droższe od pastylek. Na
polskim rynku nie ma jednak jeszcze wielkiego wyboru suplementów w
płynie. Proszki i żele lokują się pośrodku - są lepiej przyswajalne niż
tabletki, gorzej niż płyny.
Pamiętajmy też, że wiele związków
jest wrażliwych na światło i temperaturę. Gotowane warzywa tracą
większość witamin, podobnie tabletki trzymane w niewłaściwych warunkach.
