18
10/2009
00:00
Pierwszy wpis na gorąco po ukończeniu półmaratonu w Bukareszcie - właśnie wszedłem do hotelu, kompletnie skostniały z zimna. Ciężko mi nawet ocenić ten start, okazał się on zupełnie czym innym niż się spodziewaliśmy. Co jest pozytywne - Ola zajęła drugie miejsce! Ja nawet nie wiem, które, ale przypuszczam, że ok. dziesiątego.
Niestety, nieoficjalne czasy, jakie uzyskaliśmy, są bardzo słabe. Tzn. są słabe obiektywnie, dlatego ciężko mi ocenić ten start. Trasa okazała się piekielnie ciężka - pełna zakrętów i podbiegów, w tym dwukrotnie podbiegaliśmy pod taką górę, że ciężko byłoby na nią wejść, a wbieg był koszmarem, kręciło się nogami w miejscu. Do tego trafiliśmy na straszną pogodę - pierwsze 5km było w ulewnym deszczu, przez cały bieg wiał potężny, lodowaty wiatr. No i trochę rumuńskiej egzotyki - zaatakował nas oboje zdziczały pies, których całe watahy kręcą się po mieście. Ja biegłem cały bieg samotnie, więc w związku z tym trzy razy zmyliłem krętą trasę, bo panowie policjanci się zagadali - musiałem wracać po tym, jak mnie gonili, krzycząc coś po rumuńsku. Dalej - ulice Bukaresztu są jeszcze gorsze niż w Polsce- pełne kolein i kałuż, zdarzały się fragmenty, gdzie trzeba było robić nawrotkę w kałuży po kostki. Mówiąc krótko - bardzo duża egzotyka, ale w negatywnym tego słowa znaczeniu.
Ostatecznie więc, to, co złapaliśmy sobie zegarkami, to 1:11:04 u mnie i 1:18:14 u Oli. Nie wiem, jak Ola, ale moje oba okrążenia (biegło się dwie pętle) były równe. Już po pierwszym widziałem, że zanosi się na słaby czas, ale nie miałem ani siły, ani chęci przyspieszyć, nie mając kontaktu z żadnym z rywali.
Ale, trzeba zaznaczyć, że w tych warunkach Kenijczycy, konkretnie dwóch, pobiegli lekko poniżej 63 sekund! Nie wiem, jak to zrobili, ja szacuję tak na szybko, że i moje, i Oli czasy są ok. 3 minut słabsze niż oczekiwane na szybszej trasie wedle tego, co wychodziło z naszych ostatnich treningów. Ola straciła do pierwszej zawodniczki z Mołdawii, z życiówką 1:14:30, jakieś 30 -40 sekund, tak na oko.
Jeszcze jedna szybka rada - ponieważ oba dni przed startem były zimne i deszczowe, robiliśmy rozruch na ruchomej bieżni w siłowni. Nigdy tego nie róbcie - nogi po tym były strasznie obolałe i sztywne!
Ogólnie nasz bojowy plan co najmniej w części jest spełniony - liczyłem, że Ola będzie w czubie i była. Oboje chcieliśmy mocno poprawić życiówki, Ola celowała w czas poniżej 1:15:30, ja poniżej 1:07:50, ale nie było na to szans w tych warunkach. W związku z tym rozważymy, czy nie wystartować jeszcze w półmaratonie w Kościanie, żeby się sprawdzić na trochę szybszej trasie. Ale na razie to gdybanie - w tej chwili idę pod prysznic, może jak odmarznę, zacznę myśleć jaśniej.
Pozdrawiamy wszystkich kibiców!
Niestety, nieoficjalne czasy, jakie uzyskaliśmy, są bardzo słabe. Tzn. są słabe obiektywnie, dlatego ciężko mi ocenić ten start. Trasa okazała się piekielnie ciężka - pełna zakrętów i podbiegów, w tym dwukrotnie podbiegaliśmy pod taką górę, że ciężko byłoby na nią wejść, a wbieg był koszmarem, kręciło się nogami w miejscu. Do tego trafiliśmy na straszną pogodę - pierwsze 5km było w ulewnym deszczu, przez cały bieg wiał potężny, lodowaty wiatr. No i trochę rumuńskiej egzotyki - zaatakował nas oboje zdziczały pies, których całe watahy kręcą się po mieście. Ja biegłem cały bieg samotnie, więc w związku z tym trzy razy zmyliłem krętą trasę, bo panowie policjanci się zagadali - musiałem wracać po tym, jak mnie gonili, krzycząc coś po rumuńsku. Dalej - ulice Bukaresztu są jeszcze gorsze niż w Polsce- pełne kolein i kałuż, zdarzały się fragmenty, gdzie trzeba było robić nawrotkę w kałuży po kostki. Mówiąc krótko - bardzo duża egzotyka, ale w negatywnym tego słowa znaczeniu.
Ostatecznie więc, to, co złapaliśmy sobie zegarkami, to 1:11:04 u mnie i 1:18:14 u Oli. Nie wiem, jak Ola, ale moje oba okrążenia (biegło się dwie pętle) były równe. Już po pierwszym widziałem, że zanosi się na słaby czas, ale nie miałem ani siły, ani chęci przyspieszyć, nie mając kontaktu z żadnym z rywali.
Ale, trzeba zaznaczyć, że w tych warunkach Kenijczycy, konkretnie dwóch, pobiegli lekko poniżej 63 sekund! Nie wiem, jak to zrobili, ja szacuję tak na szybko, że i moje, i Oli czasy są ok. 3 minut słabsze niż oczekiwane na szybszej trasie wedle tego, co wychodziło z naszych ostatnich treningów. Ola straciła do pierwszej zawodniczki z Mołdawii, z życiówką 1:14:30, jakieś 30 -40 sekund, tak na oko.
Jeszcze jedna szybka rada - ponieważ oba dni przed startem były zimne i deszczowe, robiliśmy rozruch na ruchomej bieżni w siłowni. Nigdy tego nie róbcie - nogi po tym były strasznie obolałe i sztywne!
Ogólnie nasz bojowy plan co najmniej w części jest spełniony - liczyłem, że Ola będzie w czubie i była. Oboje chcieliśmy mocno poprawić życiówki, Ola celowała w czas poniżej 1:15:30, ja poniżej 1:07:50, ale nie było na to szans w tych warunkach. W związku z tym rozważymy, czy nie wystartować jeszcze w półmaratonie w Kościanie, żeby się sprawdzić na trochę szybszej trasie. Ale na razie to gdybanie - w tej chwili idę pod prysznic, może jak odmarznę, zacznę myśleć jaśniej.
Pozdrawiamy wszystkich kibiców!
Tagi:
półmaraton, Bukareszt
Kategoria:
Starty 2009
Komentarze:
(9)
Zaktualizowano:
25/03/2012, 22:34
Oceń
0 głosów
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać.
Mapa
Zobacz także
Komentarze
18/10/2009, 11:31
0
0
Gratulacje Oli i TObie , ważne że walczycie i zdobywacie doświadczenie na obcych ziemiach.Jak na warunki , które opisałeś całkiem przyzwoity wynik , ale zawsze chciałoby się lepiej.W Herosach po takiej potyczce +3 do waleczności, +5 do doświadczenia,- 1 do zdrowia, ale zdrowie można szybko zregenerować:)
18/10/2009, 20:08
0
0
tak, to jest myśl ten Kościan, koniecznie musicie tam byc, podobno dobra trasa i pogoda ma byc lepsza ;-) tzn. bez śniegu i wiatru i innych kataklizmów
wtedy powalczymy we troje , Wy o swoje życiówki , ja o swoją
doswiadczenie zebrane i to jest to, nie wahajcie się, ziemia Wielkopolska zawsze gościnna jest ;-)
wtedy powalczymy we troje , Wy o swoje życiówki , ja o swoją
doswiadczenie zebrane i to jest to, nie wahajcie się, ziemia Wielkopolska zawsze gościnna jest ;-)
Skomentuj
Blog - nowe komentarze
Blog - nowe video
