Co do siebie nie miałem wielkich oczekiwań - ostatnio miałem mięśniowe problemy z realizacją szybszych, dłuższych treningów, wiedziałem więc, że nie jestem przygotowany tak, jak bym chciał. Liczyłem na 1.50 w dobrych warunkach i myślę, że była na to szansa. Rozprowadziłem bieg z Sebastianem Papugą i Piotrkiem Dąbrowskim, biegłem odważnie, na 400m miałem czas 55,10, zwolnienie nastąpiło między 500 a 700 metrem, pod najgorszy wiatr. Na ostatniej prostej nie byłem w stanie wygrać z szybkimi chłopakami, wytrenowanymi specyficznie do dystansu 800m.
U Oli sprawa wyglądała trochę inaczej - na treningach prezentowała świetną formę, spodziewałem się, że jest w stanie zaatakować nawet barierę 2:05. Niestety, dwa dni przed startem po wizycie u dentysty strasznie spuchło jej dziąsło, do tego doszedł potężny ból, 2 dni na środkach przeciwbólowych. Ola biegła więc bez przekonania, nawet nie walczyła specjalnie (czego nie pochwalam i co mi się nie podobało). Do tego dołożyła jeszcze najlepszą w życiu zmianę sztafetową - pobiegła ok. 56,0 na 400m.
W tej chwili kontynuujemy to, co robiliśmy w ostatnich tygodniach, z przerywnikiem w postaci ligi: przygotowanie do kilku solidnych, długich startów na ulicy. Planujemy i kilka razy 10km, i półmaraton. Dzień po starcie biegaliśmy długie rozbieganie - 24km. To jest ten rodzaj treningu, który mocno męczy mnie mięśniowo. Ale tu uwaga - nadal jestem szybkościowo na niezłym poziomie. Przed 800m pobiegłem kilka szybkich dwusetek, w tym najmocniejszą - w 24,96.
Z innych ciekawych wiadomości: po pierwsze, Michał Smalec z zaprzyjaźnionego bloga, znany jako Mroczny Aptekarz z Ełku, zdobył srebrny medal mistrzostw Polski w półmaratonie. Chwała Michałowi, który mimo pracy w aptece jest jednym z najlepszych polskich biegaczy. Ma klasę mistrzowską na 5000m, 10000m i w półmaratonie, a na wszystkich tych dystansach był w pierwszej piątce mistrzostw Polski, w tym roku wygrał też bieg memoriałowy podczas memoriału Kusocińskiego.
Druga wiadomość: poprzedni wpis poświęciłem Ritzenheinowi, biegaczowi z USA, który pobiegł 5000m poniżej 13 minut. Już kilka dni później to samo, chociaż minimalnie wolniej, zrobił Matt Tegenkamp, kolejny Amerykanin biały jak ściana. Jest to kolejna blada twarz, która biega jakby poczuła się Kenijczykiem.



Oceń
Zobacz także
Komentarze
Co do poziomu - nie dziwię się. Są to zawody pozbawione jakiegokolwiek znaczenia. Nawet jeśli czasami fundowane są jakieś nagrody, to nierówne przeliczanie punktów sprawia, że zgarniają je przedstawiciele konkurencji technicznych. Do marności tych zawodów w Krakowie doszła kiepska pogoda. Nie widać tego w wiatromierzach, co dziwne, może dlatego, że wiatromierz ustawiony był w pobliżu trybun, a wiało na przeciwległej prostej oraz wirażu. Jeśli więc do panujących warunków dodamy brak jakiejkolwiek motywacji dla startujących zawodników - to i tak dziwię się, że padły przyzwoite wyniki na 3000m mężczyzn, 3000m M z przeszkodami oraz 800m kobiet.
Oczywiście polska LA (biegi) to poziom marny i jej nie bronię, ale mimo wszystko liga to zwykle poziom poniżej nawet naszego dna. Czasami trafiają się przyzwoite biegi - kiedy akurat ktoś potrzebuje takiego startu, ma pod ręką ligę i zorganizuje coś. Poza tym - będzie tylko gorzej.
2 Bieg 1 2 Bartosz NOWICKI 84-02-26 WKS Śląsk Wrocław 1:52.08 109
3 Bieg 1 3 Sebastian PAPUGA 85-04-22 AZS-AWF Gorzów 1:52.11 109
4 Bieg 2 1 Łukasz JÓŹWIAK 83-02-20 AZS-AWF Wrocław 1:52.21 SB 108
5 Bieg 1 4 Marcin NAGÓREK 80-10-05 KS Agros Zamość 1:52.61 105
chyba mamy inny domtel :)
pzdr
Faktem jest jednak, że spokojne bieganie to podstawa treningu. Jednak jak są odpowiednie warunki pogodowe, robię dużo więcej - szybkie biegi na progu beztlenowym, podbiegi różnej długości, długie biegi na progu tlenowym, długie rozbiegania, szybkie odcinki różnej długości, interwały krótkie i długie, przebieżki.


1500m mężczyzn wygrał Kamil Murzyn z czasem 4,00,88 - wynik mocno świadczący o poziomie zawodów i całej polskiej lidze lekkoatletycznej. U kobiet wystartowały, aż dwie zawodniczki w tym jedna PK i czas też jak w mistrzostwach powiatu szkół średnich.
Jakie są Twoje odczucia z tych zawodów ? Wygrana kobiecej sztafety Agrosu z dwiema długaskami w składzie też troszkę daje do myślenia ... Żaden AWF nie miał 4 zawodniczek na poziomie 56 sekund ...