19
08/2009
00:00
Nie mogę na moim blogu zignorować Mistrzostw Świata w Lekkiej Atletyce. To mistrzostwa globu w biegach, skokach i rzutach, w tym roku odbywają się w Berlinie - jakby ktoś nie wiedział. Pominę jednak relacjonowanie samych konkurencji, zajmę się sprawami pobocznymi, które zwykle umykają uwadze dziennikarzy, kibiców i osób przypadkowo oglądających zawody.

Jest dość kontrowersyjna sprawa biegaczki z RPA, startującej na dystansie 800m. Mianowicie: istnieją podejrzenia, że owa biegaczka w rzeczywistości jest biegaczem. Wygląda bardzo męsko, biega siłowo, ma wygląd dojrzewającego, dobrze umięśnionego chłopca. Przed ekranem zastanawialiśmy się: skąd to się wzięło? Sprawa jest poważna - Caster Semenya, bo o niej/nim mowa, jeszcze rok temu w ogóle nie istniała w świecie biegów, była po prostu za słaba. I nagle w tym roku podczas Mistrzostw Afryki Juniorów pobiegła najlepszy na świecie wynik na 800m, a w Berlinie bez wysiłku ogrywa największe gwiazdy kobiecych biegów. Takie cuda rzadko się zdarzają. Do podobnego wniosku doszedł IAAF, światowa organizacja lekkoatletyczna, która ogłosiła publicznie, że przed dzisiejszym finałem biegu kobiet na 800m Semenya przejdzie dodatkowe badania, mające ustalić jej płeć.

Bardzo ładnie, tylko zastanawiam się, dlaczego dopiero teraz, na oczach świata odbywa się takie upokorzenie tej biednej dziewczyny (chłopca?) Jej wynik od pewnego czasu istnieje w tabelach, a chętny łatwo wyszpera w internecie, że już rok temu, podczas jej pierwszych poważniejszych startów pojawiły się tego typu kontrowersje. Nie można było wcześnie zrobić dyskretnie odpowiednich badań? Jakikolwiek teraz będzie ich wynik, to dla tego zawodnika/zawodniczki to będzie publiczny pręgierz. A jest to po prostu prawdopodobnie jakaś genetyczna mieszanka mężczyzny/kobiety, która dorastała gdzieś w wioseczce w RPA i nagle rzucona została w sam środek wielkiego świata. Tysiące widzów, kamery, zdjęcia, huk, gwar, harmider - widać, że Semenya jest porządnie przestraszona na środku berlińskiego stadionu. Owszem, uważam, że jeśli nie jest do końca kobietą (takiego terminu używa się w regulaminie IAAF), nie powinna startować z kobietami, sam byłem mocno zdziwiony, kiedy zobaczyłem ją w eliminacjach. Ale robienie z tego cyrku - to najgorsze możliwe rozwiązanie.

Kolejna sprawa - protesty po upadkach w biegach eliminacyjnych kobiet na 1500m. Upadła Amerykanka i Francuzka. Wcześniej, w biegu na 800m, upadła Kenijka. Wszystkie z pominięciem normalnych kwalifikacji włączono do następnej rundy biegów. I tu też pojawia się pytania - dlaczego i dlaczego akurat one? Historia biegów to historia upadków, dramatów. Sam niedawno upadłem w wyścigu na ulicznej mili. Do głowy mi jednak nie przyszłoby domagać się np. powtórzenia biegu - taki jest sport, biegnąc wolno i w tłumie sami narażamy się na upadek. Jeśli ktoś nie chce, może pobiec szybszym tempem z przodu. W przypadku np. Amerykanki upadek nastąpił po tym, jak przepychała się ona z inną biegaczką, ale nie było to nic nadzwyczajnego, w chwili nieuwagi nadepnęła ona na nogę zawodniczki biegnącej przed nią lub ktoś nadepnął na jej nogę. W takim wypadku, jeśli nie było tu działania umyślnego, wstawianie kogoś na siłę rundę wyżej to nieporozumienie. Wkrótce dojdzie do tego, że najpewniejszym sposobem na awans do finału będzie upadek - bo wtedy nie trzeba się ścigać, tylko sędziowie poza kolejką włączą kogoś takiego do grona finalistów. Bez sensu, prawda? Bez odrobiny dramaturgii ten sport traci całe piękno. A jak komuś nie pasuje przepychanka, zawsze może biec z tyłu, wolniej, lub z przodu, szybciej.

Trochę mnie śmieszy cała sprawa z medalem Moniki Pyrek. Owszem, pomylenie jej nazwiska jest karygodne - i za to została przeproszona. Ale już fakt, że medal, który dostała, nie ma wyrytego na odwrocie symbolu konkurencji - to nic dziwnego. Organizatorzy raczej nie spodziewali się, że będą w tej akurat konkurencji musieli przyznać dwa srebrne medale. Mieli pewnie zapas medali bez wyrytych symboli konkurencji, w razie takich sytuacji i jeden z nich został wręczony Monice. I nad czym tu płakać? Monika zamiast cieszyć się, że bardzo szczęśliwie i ze słabym wynikiem zdobyła medal, skarży się, jak to została skrzywdzona w trakcie dekoracji. Tymczasem sam medal w sensie fizycznym ma mniejsze znaczenie, znaczenie ma to, że Monika Pyrek to wicemistrzyni świata, a jej nazwisko do końca cywilizacji będzie zapisane w kronikach. I z tego trzeba się cieszyć, robienie z tego afery i szukanie spisku jest kompletnie niepotrzebne.

Co jeszcze ciekawego w biegach? Zwróćcie uwagę na wyniki Amerykanów, często mówi o tym w swoim komentarzu na Eurosporcie Janusz Rozum. Amerykanie są naprawdę mocni, dla wielu pewnie zaskakująco mocni. Niektórzy od razu zaczną wołać - jest nowy koks! Tymczasem ja od lat piszę o tym, jak Amerykanie odbudowują swoje biegi, jak prowadzą w fantastyczny sposób rekrutację, szkolenie, jak zajmują się swoimi zawodnikami, do najdrobniejszego szczegółu, takiego jak dofinansowanie biegów ulicznych dla elity i ustanawianie dużo wyższych nagród finansowych dla swoich zawodników. W ten sposób promują rodzimy sport, sprawiają, że jego uprawianie staje się modne, popularne. Amerykańskie gwiazdy biegów są umiejętnie promowane, trenowane, dobrze opłacane - w rezultacie jest wielu nastolatków, którzy chcą być jak one.

Porównajmy to z sytuacją Polski - bycie biegaczem to coś dziwnego, niemal wstydliwego, normą jest wygrzewanie tłustego brzucha na plaży. Nasi trenerzy są do niczego, nasi zawodnicy żebrzą o dodatkowe dni na obozie lub jakieś groszowe stypendium rzędu kilkuset złotych miesięcznie, do tego w Polsce zamyka się stadiony i żąda opłat za korzystanie z nich, a zimą nie ma żadnej hali, na której można normalnie trenować. Nic dziwnego, że w biegach jesteśmy tak żałośni - we wszystkich biegach, od 100m do maratonu. Liczymy się tylko w tych konkurencjach, w których konkurencja jest mniejsza - jak skoki narciarskie, tyczka kobiet, pchnięcie kulą, rzut młotem - i tym podobne wysoce techniczne konkurencje, w których nie ma piekielnie mocnych zawodników z Afryki, Ameryki Południowej, ba - nawet w wielu krajach Europy nie szkoli się nikogo w tych niszach. Czym żyje świat? Piłką nożną, koszykówką, siatkówką, bieganiem - a w tych dziedzinach jesteśmy słabi, drobne sukcesy pojawiają się tylko wtedy, kiedy sprowadzimy z zagranicy fachowca w stylu Raula Lozano.

Dlatego nie dziwią mnie sukcesy Amerykanów, jak i nie dziwi mnie fatalna postawa Polaków w biegach. To i tak cud, że w takiej rzeczywistości dochowaliśmy się takich zawodników, jak np. Marcin Lewandowski czy Paweł Czapiewski - należący wcześniej (Czapi) i teraz (Marcin) do ścisłej światowej czołówki w tych piekielnie trudnych, obsadzonych przez cały świat konkurencjach.

Mistrzostwa Świata potrwają jeszcze kilka dni, zapraszam do oglądania!
Kategoria: Felietony
Komentarze: (6)
Zaktualizowano: 27/12/2011, 12:56

Oceń

0 głosów
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać.

Zobacz także

promo.jpg
promo.jpg
promo.jpg
promo.jpg

Komentarze

no-photo.gif
19/08/2009, 17:02
ico_link.png
0
0
"Tymczasem sam medal w sensie fizycznym ma mniejsze znaczenie, znaczenie ma to, że Monika Pyrek to wicemistrzyni świata, a jej nazwisko do końca cywilizacji będzie zapisane w kronikach"
Dziwi mnie to stanowisko. O ile bylbym w stanie zrozumiec, ze dostala medal zastepczy (podkreslam ewentualnie bo mam watpliwosci o czym za chwile) o tyle tu chodzi nie tylko o to. Wiesz jakie to uczucie dla sportowaca zostac wicemistrzem swiata, zostac wyczytanym i stanac na podium przed kilkudziesiecioma tysiacami ludzmi na stadionie i milionami na calym swiecie? czuc, ze wszyscy beda na ciebie patrzec a 30mln narod bedize czul dume, ze oto stoisz na podium? A ka po pierwsze: w takiej chwili wyczytali jako brazowa medalistke, a po drugie dali jej medal podpisany nazwiskiem amerykanki (rowniez drugiej) czyli nie jej medal. Dla mnie to jest bardzo niefair. W tak podnioslej i dumnej chwili mozna sie poczuc jakbys byl kims kto nie mial tam stac i wprowadza zamieszanie.
Teraz wracajac do medalu i tego cytatu: "Organizatorzy raczej nie spodziewali się, że będą w tej akurat konkurencji musieli przyznać dwa srebrne medale. Mieli pewnie zapas medali bez wyrytych symboli konkurencji, w razie takich sytuacji i jeden z nich został wręczony Monice."
Jak wspomnialem ewentualnie bylbym w stanie do zrozumiec, ale... No wlasnie. Skoro na medalach, sa wyryte nazwiska (a rozumiem ze tak jest, bo Pyrek dostala medal amerykanki) to czemu nie nie mogli wyryc symbolu konkurencji? Po to przeciez dekoracja nie jest godzine po konkurencji, a na drugi dzien - zeby przygotowac medale.
Marcin Nagórek
19/08/2009, 22:37
ico_link.png
0
0
Hej, zacznijmy od tego, że dekoracja jest zwykle własnie godzinę, dwie po zakończeniu konkurencji ; )

Nie ma to jednak znaczenie, ja bardzo dobrze rozumiem niestosowność tych wszystkich pomyłek. Można jednak potraktować to na kilka sposobów - można z uśmiechem, żartując, można zaś tak, jak zrobiła to Monika - płakać i żalić się. To drugie rozwiązanie wydaje mi się dużo gorsze, jakieś takie nie na miejscu. Do tego nie podoba mi się to, że w Polsce od razu zaczyna się medialna histeria - rozdrapywanie i roztrząsanie, że to pewnie niemiecki spisek, że tak nie można, że to jak zwykle wszyscy przeciwko nam... Tymczasem tego typu pomyłki się zdarzają, nie są miłe, ale można potraktować je z humorem. Drugiego miejsca nikt bowiem Monice nie odbierze, nawet jeśli spiker popełni błąd.
no-photo.gif
20/08/2009, 01:41
ico_link.png
0
0
Z tym wietrzeniem spisku sie zgadzam - nie jest to normalne, tak samo jak rozdrapywanie i obrazanie kibicow na caly swiat (Niemcy:). Jednak z perspektywy zawodnika ciezko mi proponowac takie swobodne potraktowanie tej sytuacji. Moze inaczej - zdecydowanie rozumiem to jak mogla poczuc sie Monika Pyrek.

"zacznijmy od tego, że dekoracja jest zwykle własnie godzinę, dwie po zakończeniu konkurencji ; )" zdecydowanie nieprawda. Finały konkurencji, a wiec rostrzygniecia padaja wieczorami i dekoracja jest wlasnie na drugi dzien. I to nie jest pierwsza impreza, na ktorej tak jest.
Pozdrawiam:)
Marcin Nagórek
20/08/2009, 09:55
ico_link.png
0
0
Wszystkie moje przemyślenia na ten temat powinny być oznaczone: *wina oczywiście leży po stronie organizatorów. To nie jest wina Moniki, ona jest strona pokrzywdzoną, o tym pamiętam - być może winnymi rozdrapania całej tej sprawy są bardziej media, które zamiast skupić się na pozytywnej stronie (w sumie to wielki sportowy sukces), swoją relacje skupiły na pomyłkach organizatorów. Monika przyjęła to akurat tak, jak przyjęła.

Nie mogę do końca zgodzić się ze sprawą dotyczącą dekoracji. Przyznam bez bicia, że nie wiem, jak to było z tyczką - samą dekoracje oglądałem bowiem w powtórkach. Ale np. wczoraj był bieg finałowy na 1500m mężczyzn - i dekoracja była ok. 1-2 godzin po biegu. Ja śledzę biegi uważniej, z racji moich zainteresowań, i to nie była pierwsza taka sytuacja. Najczęściej jest tak, ze dekoracja jest jeszcze tego samego dnia. Być może w tyczce było inaczej - ale przynajmniej część dekoracji jest wkrótce po rozegraniu finałów.
no-photo.gif
20/08/2009, 15:49
ico_link.png
0
0
W USA sport jest na o wiele wyższym poziomie jeśli w Polsce da się wdrożyć taki system to najwyższy czas na to. Natomiast akurat w biegu na 800m jestem pod dużym wrażeniem Adama Kszczota, który mając widmo odpadnięcia walczył do końca. Poza tym on biega tak ładnie, lekko i ma przy tym niesamowitą jak na swój wiek i posturę szybkość. Będę trzymał kciuki za chłopaków, na razie mamy tutaj remisowo z USA po dwóch zawodników w półfinale :)
no-photo.gif
20/08/2009, 16:01
ico_link.png
0
0
dekoracja tyczki odbyła się dzień później i dlatego może trudno sobie wyobrazić, że zrobiono taką pomyłkę. faktem jest również to, że spiker poprawił się i ogłosił wszech i wobec drugie miejsce Moniki... mina Polskiej tyczkarki była jednak do końca bardzo gorzka... zgadzam się z Plathman, że podejście do zaistniałej sytuacji jest kwestią osobistego wyboru. Gdyby to był pierwszy medal Moniki to pewnie zachowałaby się inaczej; co więcej podejrzewam, że gdyby pierwszego miejsca nie zajęła jej krajowa rywalka, ale ktokolwiek inny, to humor też byłby zdecydowanie inny... a tak Monika pozostanie pewnie najsmutniejszą medalistką MŚ w Berlinie - to też jakieś osiągniecie, nie?! :-)

Skomentuj

Pola oznaczone * są wymagane.

Komentarz pojawi się po autoryzacji przez autora postu. Jeśli chcesz by pojawił się natychmiast - zarejestruj się.

no-photo.gif
 
 
 
Twój email nie będzie wyświetlany.
Przepisz kod dokładnie tak, jak jest wyświetlony na obrazku. Wielkość liter nie ma znaczenia.
Blog - kategorie
Blog - nowe komentarze
Blog - kalendarz
< Maj 2012 >
PonWtoŚroCzwPiąSobNie
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031 
Blog - nowe teksty
Ostatnie starty - Marcin
Ostatnie starty - Ola