27
07/2009
00:00
Dochodzę do siebie po wczorajszym biegu na 3000m w Sopocie. Ostatnia próba przed Mistrzostwami Polski wypadła znakomicie. Pobiegłem rekord życiowy - 8.07,87, poprawiłem poprzednią życiówkę o 7,5 sekundy. Nie jestem jednak w jakiejś wielkiej euforii. Owszem, cieszę się, że trening idzie dobrze, jest ciągły progres, jak na Polskę jest to niezły wynik. Równocześnie jednak wyniki Polaków w ostatnich latach nie mogą być i nie są dla mnie żadnym wzorcem - w treningu mocno czerpię z dorobku światowego, odcinam się od polskiej myśli szkoleniowej, stąd i na wyniki zerkam światowe. Świat zaś biega dużo, dużo szybciej niż 8:07.
To daje mi pewną zdrową ocenę własnych osiągów. Na 3000m jestem już naprawdę blisko absolutnej polskiej czołówki, jest to zaledwie kilka sekund różnicy. Jednak bycie najlepszym w Polsce to marna legitymacja na świecie.
Jak wyglądał ten bieg od środka? Początek był szybki - pierwsze 400m miałem w 62 sekundy, pierwszy kilometr w 2.39/2.40. Nie czułem się jednak tak luźno, jak powinienem na tej prędkości. Być może obozowe treningi w wysokiej temperaturze jeszcze "siedzą" w nogach. Po przebiegnięciu 800m nogi miałem ciężkie i sztywne, błysnęła mi myśl, że może nie być za dobrze. Przed biegiem spodziewałem się, że jestem przygotowany na ok. 8:04, ale po 800m biegu ta myśl znikła ; ) Po przebiegnięciu 1km zobaczyłem na zegarze, że jest to mimo wszystko wysokie tempo - musiałem podjąć decyzję: albo próbuję "cisnąć" mimo słabnących nóg i trzymać czołówkę jak najdłużej, albo zwolnię i odpocznę. Wybrałem to drugie rozwiązanie, poczekałem na kolejną grupę i następne 2 okrążenia przebiegłem w tempie ok. 77s na 400m, kryjąc się za ich plecami. To pozwoliło mi dojść do siebie.
Potem wyszedłem na czoło drugiej grupy (którą w tym momencie prowadził Hubert Pokrop ze "stajni" trenera Króla) i dogoniłem słabnącego Ukraińca, który odpadł od czołówki. Schowałem się za nim na następne okrążenie. Potem zaatakował Michał Breszka - powoli zaczął przyspieszać, ja za nim. Ostatnie 300m "depnąłem' z całej siły, ostatnie 200m miałem w tempie 28,2s, ostatnie okrążenie w 57-58s. Ten mocny finisz sprawił, że ostatni kilometr był znowu szybki. Poszczególne kilometry wyglądały mniej więcej tak: 2.40-2.47-2.40
Słabszy dzień miała Ola. Pierwotnie miała biec w szybkim, prowadzonym biegu, ostatecznie "zająca" nie było. Ola przez pierwsze 2km prowadziła więc na zmianę z Agnieszką Ciołek, potem Agnieszka przyspieszyła i oderwała się. Ola biegła usztywniona, nie próbowała przyspieszyć - to nie był jej najlepszy dzień. Mimo wszystko pobiła o 5s rekord życiowy, była druga, pobiegła 9:26 - ale spodziewaliśmy się wyniku co najmniej o 10s lepszego.
Patrząc na to chłodno - nie jest źle, skoro oboje bijemy życiówki i nie skaczemy w górę ze szczęścia ; ) Nasz poziom wyraźnie poszedł w górę - jeszcze dwa lata temu na tym samym stadionie pobiegłem 3000m prawie 30 sekund wolniej i byłem po tym w stanie agonalnym. Na razie na 5000m nie czuję się jeszcze tak pewnie, to długi, trudny dla mnie dystans - ale na MP spróbuję powalczyć o jak najlepszy rekord życiowy i jak najwyższe miejsce.
Trening od 2 lat idzie dobrze, spokojnie, konsekwentnie. Z tygodnia na tydzień, z miesiąca na miesiąc, z roku na rok i ja, i Ola jesteśmy mocniejsi i coraz bardziej głodni lepszych wyników. Naprawdę jestem ciekaw, dokąd nas zaprowadzi ta wędrówka.
I dwie fotki, najpierw na starcie:


To daje mi pewną zdrową ocenę własnych osiągów. Na 3000m jestem już naprawdę blisko absolutnej polskiej czołówki, jest to zaledwie kilka sekund różnicy. Jednak bycie najlepszym w Polsce to marna legitymacja na świecie.
Jak wyglądał ten bieg od środka? Początek był szybki - pierwsze 400m miałem w 62 sekundy, pierwszy kilometr w 2.39/2.40. Nie czułem się jednak tak luźno, jak powinienem na tej prędkości. Być może obozowe treningi w wysokiej temperaturze jeszcze "siedzą" w nogach. Po przebiegnięciu 800m nogi miałem ciężkie i sztywne, błysnęła mi myśl, że może nie być za dobrze. Przed biegiem spodziewałem się, że jestem przygotowany na ok. 8:04, ale po 800m biegu ta myśl znikła ; ) Po przebiegnięciu 1km zobaczyłem na zegarze, że jest to mimo wszystko wysokie tempo - musiałem podjąć decyzję: albo próbuję "cisnąć" mimo słabnących nóg i trzymać czołówkę jak najdłużej, albo zwolnię i odpocznę. Wybrałem to drugie rozwiązanie, poczekałem na kolejną grupę i następne 2 okrążenia przebiegłem w tempie ok. 77s na 400m, kryjąc się za ich plecami. To pozwoliło mi dojść do siebie.
Potem wyszedłem na czoło drugiej grupy (którą w tym momencie prowadził Hubert Pokrop ze "stajni" trenera Króla) i dogoniłem słabnącego Ukraińca, który odpadł od czołówki. Schowałem się za nim na następne okrążenie. Potem zaatakował Michał Breszka - powoli zaczął przyspieszać, ja za nim. Ostatnie 300m "depnąłem' z całej siły, ostatnie 200m miałem w tempie 28,2s, ostatnie okrążenie w 57-58s. Ten mocny finisz sprawił, że ostatni kilometr był znowu szybki. Poszczególne kilometry wyglądały mniej więcej tak: 2.40-2.47-2.40
Słabszy dzień miała Ola. Pierwotnie miała biec w szybkim, prowadzonym biegu, ostatecznie "zająca" nie było. Ola przez pierwsze 2km prowadziła więc na zmianę z Agnieszką Ciołek, potem Agnieszka przyspieszyła i oderwała się. Ola biegła usztywniona, nie próbowała przyspieszyć - to nie był jej najlepszy dzień. Mimo wszystko pobiła o 5s rekord życiowy, była druga, pobiegła 9:26 - ale spodziewaliśmy się wyniku co najmniej o 10s lepszego.
Patrząc na to chłodno - nie jest źle, skoro oboje bijemy życiówki i nie skaczemy w górę ze szczęścia ; ) Nasz poziom wyraźnie poszedł w górę - jeszcze dwa lata temu na tym samym stadionie pobiegłem 3000m prawie 30 sekund wolniej i byłem po tym w stanie agonalnym. Na razie na 5000m nie czuję się jeszcze tak pewnie, to długi, trudny dla mnie dystans - ale na MP spróbuję powalczyć o jak najlepszy rekord życiowy i jak najwyższe miejsce.
Trening od 2 lat idzie dobrze, spokojnie, konsekwentnie. Z tygodnia na tydzień, z miesiąca na miesiąc, z roku na rok i ja, i Ola jesteśmy mocniejsi i coraz bardziej głodni lepszych wyników. Naprawdę jestem ciekaw, dokąd nas zaprowadzi ta wędrówka.
I dwie fotki, najpierw na starcie:

I na ostatnich metrach:

Oceń
0 głosów
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać.
Zobacz także
Komentarze
01/08/2009, 13:03
0
0
Fajna zyciowka,ale sory z tego wpisu wynika ze chcesz robic nie wiadomo jakie wyniki i
w sumie to fajnie ze zyciowka ale cos tam...dobra widze w statsach ze jestes w pierwszej 200 all time i top 30 w latach 2000-ych,ale sory moze nie znam historii (mam 19 lat) ale widze ze tak polska szkola,ktora tak krytykujesz jednak miala wyniki i lepsze niz twoje.
Wiec nie wiem jak to jest.Aha,nawet jak polecisz trojke ponizej 8 min to nadal na swiecie nic nie znaczysz,no a widze ze 30 lat na karku wiec progresja to na dyche tylko albo w maratonie,nie?:)
w sumie to fajnie ze zyciowka ale cos tam...dobra widze w statsach ze jestes w pierwszej 200 all time i top 30 w latach 2000-ych,ale sory moze nie znam historii (mam 19 lat) ale widze ze tak polska szkola,ktora tak krytykujesz jednak miala wyniki i lepsze niz twoje.
Wiec nie wiem jak to jest.Aha,nawet jak polecisz trojke ponizej 8 min to nadal na swiecie nic nie znaczysz,no a widze ze 30 lat na karku wiec progresja to na dyche tylko albo w maratonie,nie?:)
01/08/2009, 14:54
0
0
Chcę wycisnąć z siebie max - ile to będzie, to już sprawa w pewnym sensie wtórna. Nie widzę jednak powodu, dlaczego nie miałbym kiedyś w idealnym biegu i w super formie pobiec jakiegoś wyniku typu 7:40 na 3km.
Polska szkoła miała wyniki lepsze od moich - ale wyniki lepsze od moich ma jak na razie nawet kobieca szkoła etiopska, jeśli chodzi o 5000m, więc to średni argument ; ) Zwróć uwagę jednak na to, że polska czołówka kompletnie nic nie znaczy nawet w Europie - jest to jakaś sprawa do myślenia i analizowania, prawda?
Co do wieku - to w biegach długich jestem jeszcze młodzieniaszkiem ; )
Polska szkoła miała wyniki lepsze od moich - ale wyniki lepsze od moich ma jak na razie nawet kobieca szkoła etiopska, jeśli chodzi o 5000m, więc to średni argument ; ) Zwróć uwagę jednak na to, że polska czołówka kompletnie nic nie znaczy nawet w Europie - jest to jakaś sprawa do myślenia i analizowania, prawda?
Co do wieku - to w biegach długich jestem jeszcze młodzieniaszkiem ; )
05/08/2009, 11:53
0
0
jesli chodzi o progresje na 3 km to w 29 lub 30 roku zycia raczej nikt w Polsce ponizej 8 minut nie biegal (wyrywkowo top listy).na 5 i 10 km nie sprawdzalem,ale pamietam wykres z ktorego jasno wynika ze najlepsze wyniki osiaga sie na 5 km miedzy 25 a 27 rz.po 30 zyciowek brak.tak czy inaczej powodzenia.
05/08/2009, 21:09
0
0
No cóż, w tego typu statystykach trzeba uwzględniać różne zmienne - np. takie, że ludzie po 30 często nie biegają takich dystansów, bo jest to nieopłacalne - sam nie mam 100% pewności, że będę biegał. Ale dla równowagi, wyniki tegorocznych starszych panów z listy światowej:
Mark Kiptoo (33 lata) - 7.32 i 12.57
Bernard Lagat (35 lat) - 7.35 i 13.03
A. Chebii (30 lat) - 13:01
J. Espana (31 lat) - 13:04
C. Castillejo (31 lat) - 13.11
A Famiglietii (31 lat) - 13.17
i wielu innych, a to tylko pierwsza część tegorocznego sezonu. Wystarczy mi to w zupełności ; ) Oczywiście wielu z tych starszych zawodników przechodzi do coraz dłuższych dystansów - złoto olimpijskie w Pekinie wywalczyła w maratonie 38-latka. Ale z drugiej strony trafiają się tacy, którzy w wieku ponad 40 lat biegają mocno np. sprinty.
Kolejna sprawą jest długość kariery - moja trwa bardzo krótko, bo późno zacząłem - mając prawie 21 lat.
Póki więc zdrowie jest stuprocentowe, wszystko jest możliwe.
Pozdrawiam.
Mark Kiptoo (33 lata) - 7.32 i 12.57
Bernard Lagat (35 lat) - 7.35 i 13.03
A. Chebii (30 lat) - 13:01
J. Espana (31 lat) - 13:04
C. Castillejo (31 lat) - 13.11
A Famiglietii (31 lat) - 13.17
i wielu innych, a to tylko pierwsza część tegorocznego sezonu. Wystarczy mi to w zupełności ; ) Oczywiście wielu z tych starszych zawodników przechodzi do coraz dłuższych dystansów - złoto olimpijskie w Pekinie wywalczyła w maratonie 38-latka. Ale z drugiej strony trafiają się tacy, którzy w wieku ponad 40 lat biegają mocno np. sprinty.
Kolejna sprawą jest długość kariery - moja trwa bardzo krótko, bo późno zacząłem - mając prawie 21 lat.
Póki więc zdrowie jest stuprocentowe, wszystko jest możliwe.
Pozdrawiam.
Skomentuj
Blog - nowe komentarze
Blog - nowe video


pozdrawiam