28
11/2008
00:00
Dziś dałem czadu. Pobiegłem długie rozbieganie, które nadal jest moją piętą achillesową. Zrobiłem 26km i wróciłem totalnie skonany. Wykańcza mnie nie tylko dystans - otóż bieg był w pofałdowanym terenie, po błocie, przy silnym wietrze i do tego z prędkością 4.20-4.15/km. Miałem już okazję przekonać się, że 30km po równej ścieżce w lesie to przyjemny trening. U mnie, gdzie połowa trasy prowadzi otwartymi polami pod wiatr, a druga połowa lasem dość podmokłym - jest ciężko.
Było to wyjątkowo szybko jak na mnie, ale staram się realizować założenia, czyli długi bieg dwa razy w tygodni ma być moim podstawowym, najsilniejszym bodźcem wytrzymałościowym. Nie bawię się na razie w żadne biegi ciągłe, interwały, nie komplikuję. Tradycyjnie zimą skupiam się na wytrzymałości tlenowej i sile. Wczoraj śmigałem krótkie, intensywne podbiegi, do tego powoli wchodzę w ćwiczenia siłowe na nogi. Wczoraj było to kilka wypadów i wstępowań. Niewiele, ale z maksymalną intensywnością.
W domu brzuch, grzbiet, ręce, ćwiczę na sprężynie i na materacu z pokonaniem oporu własnego ciała. Nie mogę przekroczyć bariery 200 brzuszków, robię ich zwykle 150-200, a grzbietów jeszcze mniej. Ale po 200 brzuszkach brzuch pali jak polany żywym ogniem. Sprężyna to zaś sadystyczne narzędzie.
Było to wyjątkowo szybko jak na mnie, ale staram się realizować założenia, czyli długi bieg dwa razy w tygodni ma być moim podstawowym, najsilniejszym bodźcem wytrzymałościowym. Nie bawię się na razie w żadne biegi ciągłe, interwały, nie komplikuję. Tradycyjnie zimą skupiam się na wytrzymałości tlenowej i sile. Wczoraj śmigałem krótkie, intensywne podbiegi, do tego powoli wchodzę w ćwiczenia siłowe na nogi. Wczoraj było to kilka wypadów i wstępowań. Niewiele, ale z maksymalną intensywnością.
W domu brzuch, grzbiet, ręce, ćwiczę na sprężynie i na materacu z pokonaniem oporu własnego ciała. Nie mogę przekroczyć bariery 200 brzuszków, robię ich zwykle 150-200, a grzbietów jeszcze mniej. Ale po 200 brzuszkach brzuch pali jak polany żywym ogniem. Sprężyna to zaś sadystyczne narzędzie.
Oceń
0 głosów
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać.
Komentarze
29/11/2008, 11:12
0
0
Nie mierzę tętna. Na pewno jest to trening tlenowy spodziewam się, że pomiędzy 120 a 150, ale najważniejsze w tym jest to, że to trening typowo tlenowy. Co do Twojego treningu - zbyt wiele zależy od indywidualności, szczegółów, abym mógł odpowiedzieć precyzyjnie. Ale pod kątem ogólnego przygotowania tlenowego wygląda to ok, jeśli się poprawiasz, to trenuj tak dalej i już.
Skomentuj
Blog - nowe komentarze
Blog - nowe video


mogę wiedzieć na jakim tętnie robisz takie wybieganie: ?
ja prowadzę od dwóch miesięcy przygotowanie do marcowego biegu... myślisz że teraz praca w pułapie tlenowym około 500km miesięcznie da efekty? do tego robię siłę biegową oraz dwa razy w tyg WB2... rozbieganie od 5:00-4:30/km różnie do tego także rytmy... co o tym sądzisz?