21
11/2008
00:00
Od iluś tam już lat interesuję się sprawami odzieżowymi - nowymi
tkaninami, ich właściwościami itd. Od dobrych kilku lat sukcesywnie
kompletowałem też ciuchy wysokiej jakości: od termoaktywnej bielizny
(kalesony, koszulki, bluzy) poprzez goreteksową kurtkę aż do takich
samych butów. Wczoraj okazyjnie kupiłem na wyprzedaży goreteksowe
cieniutkie spodnie Columbia i tym samym mam komplet: buty, łącznie z
biegowymi, spodnie, kurtkę i ubrania pod spód. Dzisiaj sprawdzałem je w
Słupsku w fatalnej pogodzie: temperatura około zera, padający
deszcz-grad, potężny wiatr. Na razie tylko przeszedłem się do miasta,
ale może wyjdę w nich też pobiegać.
I to jest jednak coś niesamowitego. Ponieważ zaczynałem bieganie w zwykłym, bawełnianym dresie i pamiętam też czasy, kiedy w dzieciństwie nosiło się zimą kombinezon z włożonymi do rękawów wełnianymi rękawiczkami na sznurku (żeby nie zgubić), właściwości tych nowoczesnych tkanin wciąż robią na mnie niesamowite wrażenie. Gdy jest się odpowiednio ubranym, nie przeszkadza ani deszcz, ani wiatr, ciuchy nie krępują ruchów, są lekkie, a w środku mimo ciepła nie jest się spoconym. To niesamowite wrażenie, kiedy biegnie się kałużami, a woda nie przemacza butów, kiedy wiatr dmucha potężnie deszczem, a do środka nie przedostaje się ani wilgoć, ani sam podmuch.
Tego typu odzież ma oczywiście trochę wad. Po pierwsze, jak na nasze warunki jest piekielnie droga. Żeby skompletować cały zestaw, trzeba by na raz wydać grubo ponad 2 tysiące na raz, do tego mielibyśmy tylko jedną wersję stroju. Do tego są to ciuchy dość delikatne, jeśli chodzi o ogień i ostre przedmioty, a starczy mała dziurka i nie są już tym samym. I najważniejsze - posiadanie tylko części tego typu garderoby nie daje spodziewanego efektu.
Naprawdę! Działa to tak, że jak masz goreteksowe buty i kurtkę, a zwykłe spodnie, to w czasie deszczu cieknie ci z kurtki, spodnie od razu robią się mokre i jest pozamiatane. Nie masz butów - zwykłe przemokną bardzo szybko. Masz oddychający wierzch, a pod spodem zwykły sweter czy kalesony? Zaraz się spocisz i tyle z oddychalności. Powalający efekt przynosi dopiero połączenie całego zestawu: buty (najlepiej też skarpetki, choć bez tego można się obejść), kalesony + spodnie (czasami jeszcze stuptuty pomiędzy butami a spodniami), koszulka z długim rękawem, lekka bluza i kurtka, rękawiczki, czapka. Przy takim zestawie jest ciepło niemal w każdych warunkach, deszcz nie przemoczy, wiatr nie przewieje, coś niesamowitego. Oczywiście tego typu tkaniny same też nie grzeją i jeśli jest naprawdę niska temperatura, warto założyć więcej warstw. Ale wydaje mi się, że tego typu zestaw, nieograniczający ruchów i lekki, jest w polskim klimacie zupełnie wystarczający.
Podejrzewam, że za kilka, kilkanaście lat będzie to przeżytek. Pewnie producenci wymyślą (może już wymyślili) takie tkaniny, które będą składały się z jednej warstwy, zupełnie wodoodporne, wiatroodporne, nie do uszkodzenia, a przy tym mocno ogrzewające lub chłodzące w razie potrzeby. Ale na razie, jeśli ktoś ma nadmiar kasy, zachęcam do inwestowania w tego typu dobre, ale naprawdę dobre, ciuchy. Można tego typu kompletowanie rozłożyć na kilka miesięcy, a nawet lat, ale efekt, szczególnie dla biegacza jesienią i zimą - będzie fantastyczny.
Ilu przeziębień mogłem uniknąć, gdybym już kilka lat temu miał odpowiednie ciuchy?
I to jest jednak coś niesamowitego. Ponieważ zaczynałem bieganie w zwykłym, bawełnianym dresie i pamiętam też czasy, kiedy w dzieciństwie nosiło się zimą kombinezon z włożonymi do rękawów wełnianymi rękawiczkami na sznurku (żeby nie zgubić), właściwości tych nowoczesnych tkanin wciąż robią na mnie niesamowite wrażenie. Gdy jest się odpowiednio ubranym, nie przeszkadza ani deszcz, ani wiatr, ciuchy nie krępują ruchów, są lekkie, a w środku mimo ciepła nie jest się spoconym. To niesamowite wrażenie, kiedy biegnie się kałużami, a woda nie przemacza butów, kiedy wiatr dmucha potężnie deszczem, a do środka nie przedostaje się ani wilgoć, ani sam podmuch.
Tego typu odzież ma oczywiście trochę wad. Po pierwsze, jak na nasze warunki jest piekielnie droga. Żeby skompletować cały zestaw, trzeba by na raz wydać grubo ponad 2 tysiące na raz, do tego mielibyśmy tylko jedną wersję stroju. Do tego są to ciuchy dość delikatne, jeśli chodzi o ogień i ostre przedmioty, a starczy mała dziurka i nie są już tym samym. I najważniejsze - posiadanie tylko części tego typu garderoby nie daje spodziewanego efektu.
Naprawdę! Działa to tak, że jak masz goreteksowe buty i kurtkę, a zwykłe spodnie, to w czasie deszczu cieknie ci z kurtki, spodnie od razu robią się mokre i jest pozamiatane. Nie masz butów - zwykłe przemokną bardzo szybko. Masz oddychający wierzch, a pod spodem zwykły sweter czy kalesony? Zaraz się spocisz i tyle z oddychalności. Powalający efekt przynosi dopiero połączenie całego zestawu: buty (najlepiej też skarpetki, choć bez tego można się obejść), kalesony + spodnie (czasami jeszcze stuptuty pomiędzy butami a spodniami), koszulka z długim rękawem, lekka bluza i kurtka, rękawiczki, czapka. Przy takim zestawie jest ciepło niemal w każdych warunkach, deszcz nie przemoczy, wiatr nie przewieje, coś niesamowitego. Oczywiście tego typu tkaniny same też nie grzeją i jeśli jest naprawdę niska temperatura, warto założyć więcej warstw. Ale wydaje mi się, że tego typu zestaw, nieograniczający ruchów i lekki, jest w polskim klimacie zupełnie wystarczający.
Podejrzewam, że za kilka, kilkanaście lat będzie to przeżytek. Pewnie producenci wymyślą (może już wymyślili) takie tkaniny, które będą składały się z jednej warstwy, zupełnie wodoodporne, wiatroodporne, nie do uszkodzenia, a przy tym mocno ogrzewające lub chłodzące w razie potrzeby. Ale na razie, jeśli ktoś ma nadmiar kasy, zachęcam do inwestowania w tego typu dobre, ale naprawdę dobre, ciuchy. Można tego typu kompletowanie rozłożyć na kilka miesięcy, a nawet lat, ale efekt, szczególnie dla biegacza jesienią i zimą - będzie fantastyczny.
Ilu przeziębień mogłem uniknąć, gdybym już kilka lat temu miał odpowiednie ciuchy?
Oceń
0 głosów
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać.
Zobacz także
Komentarze
29/11/2008, 22:35
0
0
hmmm... no właśnie... ja biegam w zwykłych ciuchach i po raz pierwszy jesienią. zastanawiam się, jakby to było w takich wypaśnych, specjalistycznych, ale drogie są... może jeżeli naprawdę będę biegać długo i nie będzie to kolejny "słomiany zapał", to kiedyś zainwestuję. także bieganie w deszcz odpada w zwykłej bluzie i ciuchach. buty też przemokną. nie wiem nawet, czy są specjalne nieprzemakalne buty na jesień i zimę do biegania...?
Skomentuj
Blog - nowe komentarze
Blog - nowe video
