08
11/2008
00:00
Ostatnio znacznie ciekawsze niż moje zmagania z czasem biegu są moje zmagania z wiatrem. Otóż w Słupsku występują 3 podstawowe podmuchy:
1. zachodni - najbardziej korzystny, bo wieje mi przez pierwsze 5km biegu, potem wbiegam w las, a z powrotem mam podmuchy w plecy.
2. północny - zwykle bardzo zimny, wieje przez część drogi powrotnej, strasznie nieprzyjemny.
3. wschodni - najgorszy, bo nie tylko zimny, ale wieje mi przez 5km drogi powrotnej, kiedy jestem już zmęczony i spocony.
Od 4 dni mam potężny wiatr zachodni. W związku z tym bardziej niż intensywnością, martwię się, żeby nie zostać przewianym. Dodam jeszcze, że dni bezwietrzne występują tu bardzo rzadko, to jest ciągła walka z wiatrem.
Co zaś do nowości treningowych, to ostatnio prawie nic nie robię, w porównaniu do wcześniej. Biegałem któregoś dnia 6km w tempie 3.23/km - w pofałdowanym terenie. Nie biegałem treningu, o którym mowa w poprzednim wpisie. Biegałem raz 5x300m szybko, raz 4x200m szybko - bo startuję na milę.
Ach, sorry, biegałem też raz rozbieganie 24km w tempie 4.20-4.15/km. Jeśli utrzyma się dodatnia temperatura przez całą zimę, będzie to mój podstawowy trening wytrzymałości, robiony zamiast biegów ciągłych. Dystans będzie rósł, prędkość być może też, na pewno jednak będzie to długi trening tlenowy. Ostatnio nawet dość się zmęczyłem. Tempo takie wydawało się spacerowe, ale ponieważ dawno nie biegałem tak długiego rozbiegania, na ostatnich kilometrach (pod wiatr!) było mi dość ciężko.
No a poza tym muszę się pochwalić, że doszedłem już do 150 brzuszków i 140 grzbietów robionych na raz. Jest moc i niedługo Pudzian się schowa jak mu zaświecę klatą.
1. zachodni - najbardziej korzystny, bo wieje mi przez pierwsze 5km biegu, potem wbiegam w las, a z powrotem mam podmuchy w plecy.
2. północny - zwykle bardzo zimny, wieje przez część drogi powrotnej, strasznie nieprzyjemny.
3. wschodni - najgorszy, bo nie tylko zimny, ale wieje mi przez 5km drogi powrotnej, kiedy jestem już zmęczony i spocony.
Od 4 dni mam potężny wiatr zachodni. W związku z tym bardziej niż intensywnością, martwię się, żeby nie zostać przewianym. Dodam jeszcze, że dni bezwietrzne występują tu bardzo rzadko, to jest ciągła walka z wiatrem.
Co zaś do nowości treningowych, to ostatnio prawie nic nie robię, w porównaniu do wcześniej. Biegałem któregoś dnia 6km w tempie 3.23/km - w pofałdowanym terenie. Nie biegałem treningu, o którym mowa w poprzednim wpisie. Biegałem raz 5x300m szybko, raz 4x200m szybko - bo startuję na milę.
Ach, sorry, biegałem też raz rozbieganie 24km w tempie 4.20-4.15/km. Jeśli utrzyma się dodatnia temperatura przez całą zimę, będzie to mój podstawowy trening wytrzymałości, robiony zamiast biegów ciągłych. Dystans będzie rósł, prędkość być może też, na pewno jednak będzie to długi trening tlenowy. Ostatnio nawet dość się zmęczyłem. Tempo takie wydawało się spacerowe, ale ponieważ dawno nie biegałem tak długiego rozbiegania, na ostatnich kilometrach (pod wiatr!) było mi dość ciężko.
No a poza tym muszę się pochwalić, że doszedłem już do 150 brzuszków i 140 grzbietów robionych na raz. Jest moc i niedługo Pudzian się schowa jak mu zaświecę klatą.
Oceń
0 głosów
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać.
Komentarze
08/11/2008, 16:32
0
0
Jedno pytanko... Ile miales lat gdy zaczynales profesjonalnie trenowac bieganie ? I czy uprawiales przed tym inne sporty?
12/11/2008, 09:32
0
0
Miałem 20 lat (i od tego czasu parę lat było częściowo, niestety, zmarnowane) i nigdy wcześniej nie uprawiałem żadnego sportu, choć byłem dość sprawny ogólnie, boksowałem z kolegami, chodziłem na własnoręcznie urządzoną siłownię, różnego rodzaju gry survivalowe, długie, piesze wędrówki itp.
Skomentuj
Blog - nowe komentarze
Blog - nowe video
