16
10/2008
00:00
Wróciłem do Słupska i mam zamiar posiedzieć tu jakiś czas. Powitał mnie deszcz i wiatr, muszę na powrót przyzwyczaić się do wilgotnego, reumatycznego powietrza. Niestety.
Zacznę od uporządkowania ostatnich wydarzeń. Są ostateczne wyniki z biegu na 3km w Mielcu - pobiegłem 8.37. Całkiem dobrze, zważywszy na 6 zakrętów o 180 stopni, zimno, deszcz i fakt, że byłem 5 dni po półmaratonie. To szybciej niż moja zeszłoroczna życiówka, prawdę mówiąc. Zaś w ostatnią niedzielę biegłem na 5km crossu w Biłgoraju. Wygrał Ukrainiec Fiskowicz, który ma życiówkę na 10km - 29.10. Drugi był Bogdan Dziuba, ja trzeci. Liderzy odskoczyli mi już od pierwszych metrów. Trochę z zaskoczenia - starter wystrzelił bez jakiejkolwiek komendy i totalnie zaspałem na starcie. Po 100m był zakręt pod górę i zwężenie, a do tego czasu nie przebiłem się przez rój nieletnich dziewczynek, które stały obok i zareagowały szybciej na strzał. Kiedy wreszcie wygrzebałem się z tej grupy, tratując dziewczynki, dwóch liderów było już ze 30m z przodu. Goniłem ich do 3km, ale Ukrainiec narzucił ostre tempo i nie udało się. Końcówkę wyluzowałem i dobiegłem trzeci na luzie.
Teraz chcę trochę pobiegać z prędkościami pod 10km i wystartować jeszcze jesienią na ateście, trzeba zrobić jakąś oficjalną życiówkę. Mam tylko nadzieję, że pogoda w Słupsku mnie nie wykończy. Jestem wciąż na etapie dużego biegania i ostrej siły ogólnej, trzeba nadrabiać zaległości w muskulaturze ; ) Jak niektórzy wiedzą, nie robię typowego roztrenowania, zamiast tego na zimę mocno zwalniam obroty. No ale to po 11 listopada dopiero.
Wczoraj byłem na 2 godzinach biegania, nie robiłem tego treningu przez kilka tygodni i nie czułem się za pewnie, pod koniec byłem mocno zmęczony. Tempo biegu w terenie - 4.50-4.40/km. Dziś mam w planie interwał 20x400m, strasznie ciężki trening, nie wiem tylko, jak i gdzie go zrobię, bo w terenie błoto, a na stadion daleko. Pomyślę. Aha - przedwczoraj podróż do Słupska, a wieczorem lekkie rozbieganie i 8x60m żwawego podbiegu. Też dawno nierobiony trening.
Pod koniec października podliczam kilometraż i łączne obciążenia roczne. Ale na razie muszę nadrobić trzytygodniowe zaległości w dzienniczku treningowym. Na szczęście biegam razem z Olą i przed wyjazdem z Zamościa sfotografowałem jej dzienniczek strona po stronie, będę przepisywał...
Zacznę od uporządkowania ostatnich wydarzeń. Są ostateczne wyniki z biegu na 3km w Mielcu - pobiegłem 8.37. Całkiem dobrze, zważywszy na 6 zakrętów o 180 stopni, zimno, deszcz i fakt, że byłem 5 dni po półmaratonie. To szybciej niż moja zeszłoroczna życiówka, prawdę mówiąc. Zaś w ostatnią niedzielę biegłem na 5km crossu w Biłgoraju. Wygrał Ukrainiec Fiskowicz, który ma życiówkę na 10km - 29.10. Drugi był Bogdan Dziuba, ja trzeci. Liderzy odskoczyli mi już od pierwszych metrów. Trochę z zaskoczenia - starter wystrzelił bez jakiejkolwiek komendy i totalnie zaspałem na starcie. Po 100m był zakręt pod górę i zwężenie, a do tego czasu nie przebiłem się przez rój nieletnich dziewczynek, które stały obok i zareagowały szybciej na strzał. Kiedy wreszcie wygrzebałem się z tej grupy, tratując dziewczynki, dwóch liderów było już ze 30m z przodu. Goniłem ich do 3km, ale Ukrainiec narzucił ostre tempo i nie udało się. Końcówkę wyluzowałem i dobiegłem trzeci na luzie.
Teraz chcę trochę pobiegać z prędkościami pod 10km i wystartować jeszcze jesienią na ateście, trzeba zrobić jakąś oficjalną życiówkę. Mam tylko nadzieję, że pogoda w Słupsku mnie nie wykończy. Jestem wciąż na etapie dużego biegania i ostrej siły ogólnej, trzeba nadrabiać zaległości w muskulaturze ; ) Jak niektórzy wiedzą, nie robię typowego roztrenowania, zamiast tego na zimę mocno zwalniam obroty. No ale to po 11 listopada dopiero.
Wczoraj byłem na 2 godzinach biegania, nie robiłem tego treningu przez kilka tygodni i nie czułem się za pewnie, pod koniec byłem mocno zmęczony. Tempo biegu w terenie - 4.50-4.40/km. Dziś mam w planie interwał 20x400m, strasznie ciężki trening, nie wiem tylko, jak i gdzie go zrobię, bo w terenie błoto, a na stadion daleko. Pomyślę. Aha - przedwczoraj podróż do Słupska, a wieczorem lekkie rozbieganie i 8x60m żwawego podbiegu. Też dawno nierobiony trening.
Pod koniec października podliczam kilometraż i łączne obciążenia roczne. Ale na razie muszę nadrobić trzytygodniowe zaległości w dzienniczku treningowym. Na szczęście biegam razem z Olą i przed wyjazdem z Zamościa sfotografowałem jej dzienniczek strona po stronie, będę przepisywał...
Oceń
0 głosów
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać.
Komentarze
16/10/2008, 20:57
0
0
No wreszcie piszesz , gdzie chcesz te 10 atestowane polecieć ?
Skomentuj
Blog - nowe komentarze
Blog - nowe video
