24
09/2008
00:00
Jestem po kolejnym starcie na ulicy. Biegałem w Wejherowie 10km, dzień później w Rumii, treningowo - 6km. Jestem umiarkowanie zadowolony z pierwszego biegu. Pobiegłem 31:25, trasa nie była idealna. Zyskałem jednak pewność, że nie jestem jeszcze dobrze przygotowany do regularnego, mocnego biegania 10km. Na 3km w tym roku biegało mi się doskonale, na 5km ciężko, ale wykręciłem niezły czas, na 10km i samopoczucie, i czas są słabe. Właściwie nie spodziewałem się niczego innego. To jednak nie najlepsza prognoza przed jesiennym biegiem półmaratońskim.
Po weekendzie czuję się mocno poobijany. W poniedziałek biegałem tylko 12km, bardzo wolno, we wtorek i środę po dwa rozbiegania, ogólny kilometraż spory, ale bardzo, bardzo wolno, dzisiaj osiągnąłem nawet 5:08 na pomiarowym kilometrze. Bolą mnie nogi, a co najgorsze - odezwała się kontuzja biodra sprzed dwóch miesięcy. Może z zimna? Rozciągam to mocno i każdego dnia jest ciut lepiej, ale biega mi się bardzo ciężko, bo ból promieniuje do pachwiny, jest mocno dokuczliwy. Poza rozbieganiami nie jestem na razie w stanie nic zrobić, ale i tak bym nie robił. Plan na najbliższe dni jest taki, aby odpoczywać ogólnoustrojowo, nie pozwalając przy tym zupełnie wypocząć mięśniom. Stąd dużo bardzo spokojnego biegania, które częściowo ma być już przygotowaniem bazy pod przyszły sezon. Dużo też ćwiczę - grzbiet, ręce, brzuch, chociaż nadal czuję się słaby,
W weekend jadę do Warszawy. Mam nadzieję, że pogoda podczas maratonu będzie podobna do tej zeszłorocznej.
No i jak co roku jesienią zaczynam powoli walkę z wiatrem, deszczem, zimnem. Nic przyjemnego.
Po weekendzie czuję się mocno poobijany. W poniedziałek biegałem tylko 12km, bardzo wolno, we wtorek i środę po dwa rozbiegania, ogólny kilometraż spory, ale bardzo, bardzo wolno, dzisiaj osiągnąłem nawet 5:08 na pomiarowym kilometrze. Bolą mnie nogi, a co najgorsze - odezwała się kontuzja biodra sprzed dwóch miesięcy. Może z zimna? Rozciągam to mocno i każdego dnia jest ciut lepiej, ale biega mi się bardzo ciężko, bo ból promieniuje do pachwiny, jest mocno dokuczliwy. Poza rozbieganiami nie jestem na razie w stanie nic zrobić, ale i tak bym nie robił. Plan na najbliższe dni jest taki, aby odpoczywać ogólnoustrojowo, nie pozwalając przy tym zupełnie wypocząć mięśniom. Stąd dużo bardzo spokojnego biegania, które częściowo ma być już przygotowaniem bazy pod przyszły sezon. Dużo też ćwiczę - grzbiet, ręce, brzuch, chociaż nadal czuję się słaby,
W weekend jadę do Warszawy. Mam nadzieję, że pogoda podczas maratonu będzie podobna do tej zeszłorocznej.
No i jak co roku jesienią zaczynam powoli walkę z wiatrem, deszczem, zimnem. Nic przyjemnego.
Oceń
0 głosów
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać.
Skomentuj
Blog - nowe komentarze
Blog - nowe video
