14
09/2008
00:00
No i klapa - przeziębiłem się. Kilka startów, mocniejsze treningi, podróże, mniej snu, do tego zmiana pogody - i wystarczyło. To jest niestety ten ból w treningu, że jak wszystkiego nie ma się zapiętego na ostatni guzik, zaczynają się problemy. W Polsce szczególnie wykańczające są podróże. Z Zamościa do Warszawy - 4,5 godziny, z Warszawy do Słupska - 8,5 godzin, bo zepsuł się wagon (przeklęte nieroby z PKP!). Czyli podróż porównywalna z wyprawą do Kalifornii lub olimpijczyków do Pekinu, odbywana jednak w daleko gorszych warunkach.
Na szczęście tragedii nie ma, dziś czuję się dużo lepiej niż przez ostatnie trzy dni. Wczoraj biegałem na 9km, w biegu przełajowym. Był to dobry trening, przybiegłem dopiero ósmy mając zdecydowanie problemy z oddychaniem.
W tygodniu po starcie trochę się przemęczyłem. We wtorek zrobiłem, po dość długiej przerwie, intensywne podbiegi na dość stromej górce. Efekt: koszmarne zakwasy nóg przez kolejne 4 dni. A że do tego dodałem ze dwie serie ćwiczeń na siłowni na ręce, miałem komplet zakwasów. Dzień później biegałem pierwszy tak długi interwał w tym roku - 20x400m, na minutowej przerwie, w tempie 1.14-1.12. Było ciężko, szczególnie z zakwasami.
9km biegu było ciężkie psychicznie po sprintach na 1000 i 800m. Wyobrażam sobie, jakim koszmarem może być półmaraton. Mimo wszystko spodziewam się, że przy dobrej pogodzie połamię 1:10, oczywiście będę się starał połamać jak najmocniej. Całą jesień startuję co tydzień, powinienem więc wkrótce znowu wpaść w rytm długich wyścigów.
Zdjęcie z wczoraj, czerwona koszulka:

Na szczęście tragedii nie ma, dziś czuję się dużo lepiej niż przez ostatnie trzy dni. Wczoraj biegałem na 9km, w biegu przełajowym. Był to dobry trening, przybiegłem dopiero ósmy mając zdecydowanie problemy z oddychaniem.
W tygodniu po starcie trochę się przemęczyłem. We wtorek zrobiłem, po dość długiej przerwie, intensywne podbiegi na dość stromej górce. Efekt: koszmarne zakwasy nóg przez kolejne 4 dni. A że do tego dodałem ze dwie serie ćwiczeń na siłowni na ręce, miałem komplet zakwasów. Dzień później biegałem pierwszy tak długi interwał w tym roku - 20x400m, na minutowej przerwie, w tempie 1.14-1.12. Było ciężko, szczególnie z zakwasami.
9km biegu było ciężkie psychicznie po sprintach na 1000 i 800m. Wyobrażam sobie, jakim koszmarem może być półmaraton. Mimo wszystko spodziewam się, że przy dobrej pogodzie połamię 1:10, oczywiście będę się starał połamać jak najmocniej. Całą jesień startuję co tydzień, powinienem więc wkrótce znowu wpaść w rytm długich wyścigów.
Zdjęcie z wczoraj, czerwona koszulka:

Oceń
0 głosów
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać.
Mapa
Skomentuj
Blog - nowe komentarze
Blog - nowe video
