Co wydarzyło się ostatnio? Było kilka startów, pobiegłem nawet 3.48 na 1500m, więc nie jest aż tak tragicznie. Poza tym zdobyłem mistrzostwo LZS-u, również na 1500m. Obciach, co? Na nic innego mnie nie stać w tym sezonie. Na LZS-ach pobiegłem też 800m, ale to była porażka, 1.52 i szóste miejsce. Tragedia!
Wczoraj zaś śmigałem na biegu ciągłym. Przyznam, że nawet nie biegło się źle. Pogoda skopana nieco, nadciągała burza, wiatr i te sprawy, ja biegałem sobie spokojnie po 3.40-3.30, a końcówkę przyciąłem w 3.09. Było to 2 x 4km, ale zrobiłem eksperymentalną przerwę: kilometr w tempie 4.48. Nigdy wcześniej nie mierzyłem tych przerw tak dokładnie.
W Rieti był miting, wyniki takie, że aż strach czytać. Tam chyba bieżnia jest krótsza. Nie mam czego szukać na te 800m, biegają to tak szybcy zawodnicy, że daleko mi do nich, daleko. W związku z tym trzeba będzie chyba zmienić adres bloga, bo jeśli będę nadal trenował wyczynowo, to przerzucę się na biegi dłuższe.
Siedzę aktualnie w Zamościu, trenuję sobie spokojnie, ostatnio byłem, po półrocznej przerwie, na siłowni. Niewiele zrobiłem, a zakwasy mam koszmarne. Przede mną jeszcze jeden weekend startów 800 + 400m i 1500m. Potem myślę, żeby pobiec jeszcze coś dla przyjemności, np. 3000m.
Dowiedziałem się, że Bartek Nowicki złapał kontuzję, dlatego nie biegał na Młodzieżowych Mistrzostwach Polski. Ma coś chłopak pecha, to już druga poważna kontuzja w tym roku treningowym. A wyniki MMP? Nędzne. Do tego u facetów o wiele gorsze, przynajmniej w biegach średnich i długich, niż u kobiet. Dawno tak nie było. 800 i 1500m wygrał Irek Sekretarski, ale pobiegł na 800m 1.51, a pamiętam, jak parę lat temu na Mistrzostwach Polski Juniorów potrafił pobiec sam, od startu do mety, 1.49. Pamiętam też jeden z pierwszych moich sezonów, kiedy z wynikiem 1.52 miałem dopiero 12ste miejsce na młodzieżówce.
Zimno się robi i niedługo trzeba będzie przywitać się z ciepłymi ciuchami. Fatalnie! Mam zamiar wyjechać za granicę, ale co z tego wyjdzie, na razie nie wiadomo.
