Jestem już po głosowaniu, pogoda w Słupsku niezła, słonecznie, tylko strasznie zimno. Na trening wybieram się dopiero popołudniu, bo jeszcze nie doszedłem do siebie po wczorajszym spotkaniu towarzyskim u mnie w mieszkaniu. Siedzieliśmy do 3 nad ranem i oglądaliśmy kinowy "South Park", niesamowicie śmieszny film.
Dłuższe rzeczy biega mi się już całkiem nieźle, organizm powoli adaptuje się ponownie do pracy typowo wytrzymałościowej. Przedwczoraj zrobiłem łagodne 18km, z przerwą w środku na gimnastykę i kilka sprintów. Padał deszcz, straszne błoto, ale jakoś się udało. Wczoraj zaś pobiegałem w terenie zabawę biegową 6 x 4 minuty, przerwa 2 minuty. Bardzo spokojnie to biegałem, tym bardziej, że nadal jest błoto, do tego zimno, wietrznie i nierówno. Uogólniając, to takie zabawy biegam w tempie polskiego II zakresu, często nawet wolniej. Jest to rodzaj biegu ciągłego, tylko zamiast jednego tempa, są zmiany prędkości. Nie biegam szybko odcinków, ale przerwy są w przyzwoitym tempie.
Dzisiaj wybiorę się na rozbieganie, a w połowie spróbuję zrobić jakieś elementy siły, może kilka sprintów. Trochę boli mnie stopa, bo wczoraj zasunąłem nią w kamień.
Dzisiaj maraton w Amsterdamie, czekam na wyniki.
