30
09/2007
00:00
Mamy już zupełnie na serio koniec sezonu biegów na bieżni. Niestety, deszczowy. Miałem
nadzieję, że w ostatni weekend wrześnie zmieni się pogoda, że pobiega
się jakoś szybciej niż ostatnio... nic z tego! W Białogardzie pogoda
była koszmarna: potężny, zimny wiatr, temperatura 12 stopni, do tego
deszcz i dywan mokrych liści na starym, zniszczonym tartanie. Kiedyś na
kameralnym stadioniku w Białogardzie biegało się naprawdę dobrze, teraz
nie ma już tego odbicia. Szkoda, że tartan tak siadł, bo zawody tam zawsze
są organizowane tak jak trzeba, są wszystkie dystanse, nikt nie robi tam
problemów, gdy ktoś chce pobiec jakiś nietypowy dystans.
Miałem
startować na 800m, ale trzęsącymi się z zimna rękoma zmieniłem dystans
na 1000m. W deszczu nie było bowiem szans na pobiegnięcie szybciej (i do
tego samotnie) niż 1.51,71, które wykręciłem tydzień temu. A na 1000m
miałem jeszcze spore rezerwy. Udało się: mimo fatalnych warunków i
samotnego biegu (a także tych przeklętych liści, kolce się normalnie
ślizgały!) wykręciłem 2.26,55. Minimalnie poprawiłem wynik z Warszawy,
gdzie miałem 2.26,86. Dobre i to, szkoda tylko, że to już koniec sezonu,
teraz, gdy wygrzebałem się z problemów zdrowotnych i z tygodnia na
tydzień biegam szybciej. Niestety, w rezultacie problemów z achillesem
nie poprawiłem w tym roku żadnej życiówki! No może z wyjątkiem
żenującego wyniku 8.38 na 3000m, ale lepiej nie przyjmować tego jako
życiówkę, bo kobiety biegają znacznie szybciej.
Gdy
nie ma wyników bieżących, to co się robi? Ano wspomina się stare, dobre
czasy! Ostatnio spisałem z dzienniczków wszystkie swoje najlepsze biegi
na 800m. Ponieważ jest to blog o tytule 800m, może to wrzucę, gdy
znajdę chwilę. Mój 38-my wynik w życiu to 1.53,20. To oznacza, że z
tegorocznego sezonu tylko jeden czas wejdzie na tę listę: na 23 miejscu,
1.51,71... Ech... Do tego zanotowałem w karierze 16 biegów poniżej
1.51,00, z tego - co ciekawe - 11 w 2005 roku.
Mam
jednak nadzieję, że ten sezon będzie tylko przejściem do poważniejszego
biegania biegów dłuższych. Na 800m nie mam bowiem przyszłości, jest
masa szybkich, silnych chłopaków, może któryś z nich... Ja już rok temu
nastawiłem się, że powoli przestawiam się na długie dystanse, założyłem
też, że może to być bolesne przejście: pogorszę się na średnich, a nie
zanotuję nic ciekawego na długich. No i tak niestety było. Fakt, że
poprawiła mi się średnia biegów na 1500m. W tym roku pobiegłem 3.48,54;
3.49,01; 3.49,76, 3.50,83 i 3.51,11. Ale nie zrobiłem na 1500m życiówki i
to największa porażka tego sezonu!
Mam
trównież nadzieję, że jakoś pogodzę trening z pracą, uniknę kontuzji i
wycisnę coś jeszcze z siebie. Ponieważ wczoraj zakończyłem sezon na
bieżni, równocześnie zacząłem przygotowania do nowego. Dzisiaj
przebiegłem 18km ze średnią ok. 4min/km w terenie, przyznam, że zmęczył
mnie ten trening. Do tego trochę popodciągałem się na gałęzi i porobiłem
trochę grzbietów i brzuszków w domu. Trzeba trzymać formę i wagę.
A w maratonie mamy nowy rekord świata! Niesamowity Haile, niezły wynik pobiegł też Arek Sowa: 2.12,00.
Oceń
0 głosów
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać.
Komentarze
03/10/2007, 16:37
0
0
Życzę zatem powodzenia i do zobaczenia kiedyś na trasie maratonu!!! :)
Skomentuj
Blog - nowe komentarze
Blog - nowe video
