To będzie rzecz nieco reklamowa w pewnym sensie. Biegałem dziś w ciekawym biegu, po raz drugi w życiu zresztą i zastanawiam się, dlaczego tak mało jest w Polsce podobnych imprez. Otóż był to bieg w Korzybiu, niedaleko Słupska. Jest to jeden z nielicznych biegów po naturalnej nawierzchni, dlatego można przebiec się w kolcach. Trasa biegnie dookoła jeziora, 10,5km, 4 pętle. Po biegu oczywiście, jak to na tego rodzaju zawodach, grochówka, piwo, losowanie nagród. Naprawdę sympatycznie.
Jeśli chodzi o stronę sportową tego przedsięwzięcia, to jestem umiarkowanie zadowolony. Przebiegłem to ze średnią 3.28/km, jest tam trochę górek, więc prędkość przyzwoita. Choć przyznam szczerze, że sądziłem, iż jestem tam w stanie wykręcić czas ze średnią bliższą 3.20/km.
Biegałem tam już 2 lata temu, wtedy pobiegłem 4 sekundy wolniej. A pocieszające jest to, że było to w moim najlepszym sezonie, dwa tygodnie po pobiegnięciu 1.48/800m i 3 tygodnie po 3.47/1500m. Może więc nie jest ze mną tak źle i jeszcze coś wykręcę.
