Po dłuższej przerwie jestem w sieci. Działo się wiele, ale ostatnie tygodnie spędziłem bądź to w podróży, bądź w Zamościu, gdzie nie byłem w matriksie, stąd milczenie. Czas nadrobić zaległości.
Jeśli chodzi o bieganie w moim wykonaniu, nie wydarzyło się nic, o czym warto by było pisać. Na lidze biegałem 800m. W deszczu, zimnie, wietrze i kompletnie bez formy. Wiedziałem, że jestem słaby, ale nie przypuszczałem, że jestem w stanie wycisnąć z siebie tak kiepski wynik. Pobiegłem 1.56,05, najsłabiej od co najmniej czterech lat, a właściwie w życiu miałem tylko kilka wolniejszych biegów, do tego w pierwszym sezonie startów. Ale cóż, pobiegłem bez przygotowania, żeby dorzucić coś do puli punktów dla klubu.
Kilka dni później wybrałem się z Olą do Siedlec. Ola powoli zaczęła się rozkręcać, w Siedlcach pobiegła 4.22 z małym hakiem na 1500m. Ja wystartowałem na 5000m, z myślą, żeby pocierpieć, jak to ujął mój trener. Przebiegłem 3600m, w słabym tempie, słabnącym wraz z przebieganym dystansem, no i zszedłem.
Pozytywne jest jednak to, że powoli, powolutku, zaczynam się rozkręcać. Przedwczoraj biegałem trening tempowy 600-500-400-300-200m, prędkości zaczęły zbliżać się do moich normalnych, poziom mleczanu niski jak na tego typu trening. Jutro startuję w Płocku i liczę, że wynik będzie już przyzwoitszy. Książkowo do formy dochodzi się po sześciu tygodniach treningu tempowego, ja mam za sobą 3 tygodnie, może więc być już tylko lepiej.
Ale dość o mnie. W bieganiu działo się ostatnio tyle, że nie wiem, czy jestem w stanie to choć krótko streścić. Ostatni miting w Bydgoszczy pokazał siłę młodości: fantastycznie pobiegł Bartosz Nowicki, śrubując życiówkę na 800m do 1.46. Słabiej starsi zawodnicy. Niezły bieg na 1500m kobiet. Aha, Bartek dwa tygodnie wcześniej pobiegł 7.58 na 3km, a na lidze 1.48 na 800m, jest więc w życiowej formie. Na lidze fatalnie uderzył w belkę, podczas biegu na 3km belki, Rafał Snochowski. Po biegu jego kolano wyglądało jak siny baniak, mam nadzieję, że nic mu nie będzie.
Niezły był też bieg na 800m w Siedlcach. Wyniki możecie sprawdzić sami, ale przerażające dla mnie jest to, jak szybko biegają coraz młodsi zawodnicy. Podejrzewam, że w tym roku może być ponad 30-stu zawodników na 1.50 i szybciej. To kolejny argument za tym, żeby przenosić się na dłuższe dystanse.
Dopiero za chwilę zacznę sprawdzać wyniki na świecie, o tym więc później. Aha, z Etiopii wrócił i wygląda na to, że jest w niezłej formie mój kumpel Yared.
Na deser fotka: tym razem ja na treningu w Zamościu.

