... jak mawia staropolskie przysłowie. No i ja mam za sobą pierwszy start w tym roku.
Bałem się strasznie, czy moja stopa wytrzyma. Tak długiego dystansu nie przebiegłem w kolcach od września poprzedniego roku. Bałem się też, czy zniosę tempo. Miałem to pobiec naprawdę wolno, ale po kontuzji i dwóch krótkich treningach w kolcach było wielką niewiadomą, czy jestem w stanie przebiec 1500m chociaż w 4 minuty. Miałem bowiem za zadanie doholować kumpla na wynik poniżej 4.00. Mnie się udało, kumpel niestety puścił na końcu i nie złamał.
Kto by się spodziewał, że będę się cieszył z wyniku 3.58 na 1500m? Ale cieszę się, to bowiem oznacza, że wracam do biegania na bieżni. Po biegu przeleciałem jeszcze 300m w 38,2 s, kompletując bodziec treningowy. Liczę, że w przyszłą sobotę pobiegnę 800m już w jakieś 1.52, a tydzień później, że połamię 3.50 na 1500m. A potem powinno być już tylko lepiej.
